Reklama

Biały Kruk 1

Szachy od ołtarza

2018-03-21 09:42


Edycja zielonogórsko-gorzowska 12/2018, str. VI

Archiwum autora
Pomysłodawca turnieju szachowego – ks. Michał Płończak

O szachach i rozgrywkach szachowych ministrantów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej z ks. Michałem Płończakiem rozmawia Karolina Mysłek

Karolina Mysłek: – Pierwsze Diecezjalne Mistrzostwa Ministrantów w Szachach Szybkich. Skąd pomysł na zorganizowanie turnieju szachowego?

Ks. Michał Płończak: – Pracuję obecnie w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Przemkowie, na której terenie bardzo mocno jest rozwinięta działalność gier szachowych. Działa klub sportowy Szach-Mat Przemków, w którego działalność uczniowie są niesamowicie zaangażowani. A pomysł powstał po mojej rozmowie z ministrantami o lidze ministranckiej w piłkę nożną. Jeden z nich zadał mi pytanie: A czy są takie zawody szachowe? Warto zaznaczyć, że mam ośmiu ministrantow, którzy biorą czynny udział w grach szachowych i odnoszą na tym polu zwycięstwa. Wtedy pomyślałem sobie, że to dobry pomysł. Mamy w diecezji ligę ministrancką, konkurs biblijny, ale nie było jeszcze czegoś takiego jak szachy. Dopiero później zobaczyłem, że takie rozgrywki są popularne w innych diecezjach. Dlaczego więc i nie u nas?

– A jaki jest cel tych zawodów?

– Przede wszystkim spotkanie ministrantów na szczeblu sportowym i wzajemna integracja.

– Myślę, że służba przy ołtarzu, zwłaszcza w większe uroczystości liturgiczne – choćby podczas zbliżającego się Triduum Paschalnego – to dla ministrantów prawdziwie strategiczne wyzwanie. Czasem muszą szybko, ale i bardzo logicznie reagować. Czy szachy mogą w tym pomóc?

– (Śmiech) Nie spojrzałem tak nigdy wcześniej na to, ale przyznaję rację. Szachy uczą niesamowitej koncentracji, co widzę po chłopcach. Muszą oni być bardzo skoncentrowani przy ołtarzu, tym bardziej, że liturgia Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboty jest bardzo skomplikowana. Dzieje się raz w roku i chłopcy muszą wiedzieć, jak ją właściwie obsłużyć. A koncentracja, którą ćwiczą w szachach, może jak najbardziej pomóc w tej dziedzinie.

– Czy pomysł turnieju szachowego spotkał się z zainteresowaniem ministrantów?

– Póki co jest bardzo dużo telefonów księży opiekujących się nimi. To pierwsza edycja w naszej diecezji, więc wymaga często dodatkowych informacji. Wielu księży zapewniało mnie, że ich ministranci wezmą udział w rozgrywkach.

– W takim razie, jakie trzeba spełnić warunki, żeby wziąć udział w turnieju?

– Minimalna znajomość zasad gry w szachy. Będą, oczywiście, zawodnicy, którzy na co dzień grają w szachy i biorą udział w turniejach, jednak nie będzie klasyfikacji dla zaawansowanych i niezaawansowanych. Tutaj chodzi przede wszystkim o spotkanie. Dlatego wszyscy ministranci, którzy znają choćby jeden ruch w szachach, są mile widziani na turnieju w Przemkowie. Na pewno nie będą się nudzić. Turniej polega bowiem na tym, że gra odbywa się cały czas. Nie ma sytuacji, w której ktoś po pierwszej rundzie odpada. Gra jest przewidziana na 3,5 godziny i w tym czasie grają wszyscy zawodnicy. Niezależnie od tego, czy ktoś jest bardzo mocny, czy bardzo słaby.

– Jak Ksiądz zachęciłby ministrantów i ich duszpasterzy do udziału w konkursie?


– Do ministrantów: Chciałbym, żebyśmy naszych spotkań nie ograniczali tylko do tego najważniejszego, jakim jest ołtarz, ale mogli się spotkać również w wymiarze, który odkrywa nasze ludzkie talenty i którymi ubogacacie swoje wspólnoty parafialne. Dlatego chciałbym, żebyśmy się spotkali przy takiej rozrywce i integracji.
Zwracam się również do księży, od których właściwie wszystko zależy – o pomoc i zaangażowanie się w przekaz informacji i w miarę możliwości o przywiezienie ministrantów na turniej do Przemkowa.

– I na koniec: Czy Ksiądz gra w szachy?

– To jest właśnie najciekawsze pytanie (śmiech). Nie, kompletnie nie znam szachów, ale nie stanowi to problemu, bo najważniejsi są ministranci. A z tego tytułu – to na szczęście nieistotne:)


Co? Pierwsze Diecezjalne Mistrzostwa Ministrantów w Szachach Szybkich
Gdzie? Przemków
Kiedy? 21 kwietnia 2018 r.
Termin zgłoszeń: do 7 kwietnia
Informacje: ks. Michał Płończak,
tel. 515 457 051

Tagi:
szachy

XIII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa

2018-02-16 09:36

ks. Sławomir Pawłowski SAC

W dniach 12-13 lutego 2018 w Pallotyńskim Centrum Animacji Misyjnej w Konstancinie-Jeziornej odbyły się XIII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa w szachach szybkich i błyskawicznych. Wzięło w nim udział 14 graczy: 12 księży, 1 kleryk i 1 osoba świecka poza konkursem.

ks. Krzysztof Domaraczeńko

W szachach szybkich rozegrano 9 rund. Tempo gry wynosiło 10 min. na zawodnika wraz z dodatkiem 5 sek. za każdy wykonany ruch – czas trwania jednej partii maksymalnie ok. 30 min. Szachowym mistrzem Polski duchowieństwa w szachach szybkich został ks. Jan Kojło z prawosławnej archidiecezji białostocko-gdańskiej (8 pkt.). 2 miejsce zajął ks. Wojciech Sola z diecezji tarnowskiej (7,5 pkt.), a 3 miejsce ks. Mirosław Mejzner SAC, rektor WSD w Ołtarzewie (7 pkt.).

W szachach błyskawicznych rozegrano 11 rund. Tempo gry wynosiło 3 min. na zawodnika z dodatkiem 2 sek. za każdy wykonany ruch – czas trwania jednej partii maksymalnie ok. 10 min. W tej rozgrywce mistrzem został także ks. Jan Kojło (10,5 pkt); 2 miejsce zajął ks. Mirosław Mejzner SAC (9 pkt.), a 3 miejsce ks. Wojciech Sola (7,5 pkt.).

Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa w szachach klasycznych (9 rund, tempo gry 90 min. na zawodnika z dodatkiem 30 sek. za każdy wykonany ruch – czas trwania jednej partii maksymalnie ok. 4 godz.) zostały zaplanowane na 10-16 lipca 2018 w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu.

Szachowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa w szachach klasycznych odbywają się od 2002 r. Ich pomysłodawcą jest ks. Stanisław Dębowski (Godów-Kałków, diecezja radomska). Obecnie dyrektorem mistrzostw jest ks. Krzysztof Domaraczeńko (Czeremcha, diecezja drohiczyńska). Rozgrywki w kategoriach szachów szybkich i błyskawicznych dołączono w 2006 r. Z historią Szachowych Mistrzostwa Polski Duchowieństwa można zapoznać się na oficjalnej stronie mistrzostw: http://www.smpd.pl/.

Patronką szachistów jest św. Teresa z Avila, która sama grała w szachy i w swoich pismach duchowych posługiwała się symboliką „królewskiej gry”. Kuria diecezji drohiczyńskiej wydała zgodę na druk obrazków św. Teresy z następującą Modlitwę szachisty, której autorem jest bp Tadeusz Pikus: „Święta Tereso Wielka z Avila, Ty, która posługując się metafora szachową, ukazałaś nam drogę do doskonałości, przyczyń się za nami, abyśmy krocząc wraz z naszym Królem i Panem, Jezusem Chrystusem, po czarno-białych polach naszego życia, mogli osiągnąć wieniec zwycięstwa. Amen.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posłowie PiS popierają aborcję?

2018-04-24 07:23

Artur Stelmasiak

Niektórzy posłowie Prawa i Sprawiedliwości coraz mocniej krytykują obywatelski projekt ustawy zakazujący eugeniki prenatalnej. Personalnie atakując Kaję Godek, atakują prawie milion obywateli oraz Kościół, który stanowczo popiera projekt #ZatrzymajAborcję.

Artur Stelmasiak

Niestety wygląda na to, że Prawo i Sprawiedliwość ustami swojej posłanki dystansuje się od obywatelskiego projektu "Zatrzymaj Aborcję". Choć projekt zakłada jedynie zakaz aborcji eugenicznej, to Joanna Lichocka podczas spotkania w Bochni określiła go mianem "nieludzkiego". Jest to pierwsza tak bardzo proaborcyjna wypowiedź polityka PiS.

Pani poseł przypomnę, reprezentuje partię, która do tej pory odwoływała się wartości chrześcijańskich i przez cały okres długiej opozycji zawsze głosowała za życiem. Można powiedzieć, że projekt ZatrzymajAborcję został napisany na życzenie PiS i pod jego dyktando. Przecież prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił o tym, że jest za zakazem aborcji eugenicznej. Pod tym projektem publicznie podpisał się marszałek Sejmu Ryszard Terlecki. I pani mówi mi teraz, że prezes PiS i marszałek z PiS popierają "nieludzkie" prawo. Przecież to są słowa wyjęte z ust feministek, posłów PO i Nowoczesnej. Pani poseł życie ludzkie jest ważniejsze, od życia zwierząt futerkowych, których pani tak zaciekle broni.

Na naszych oczach dokonuje się przemiana Prawa i Sprawiedliwości. Partia coraz bardziej ochoczo toleruje, a nawet wspiera pomysły lewicowe i jednocześnie krytykuje wartości konserwatywne i katolickie. Atak na Kaję Godek i jej środowisko jest przecież atakiem na mnie i na innych katolików, którzy na serio traktują nauczanie Kościoła, ale także potrafią oceniać osiągnięcia medycyny, biologii i genetyki. Mówienie, że ochrona dzieci podejrzanych o chorobę lub niepełnosprawność jest "nieludzkie" źle świadczą o sumieniu człowieka, który je wypowiada. Natomiast mówienie o tym, że projekt Zatrzymaj Aborcję "jest bardzo radykalny, bo zakłada nadrzędność interesów dziecka nienarodzonego nad życiem i zdrowiem kobiety", albo wynika z niewiedzy, albo jest zwykłym kłamstwem i celową manipulacją. Obywatelski projekt zakłada zakaz aborcji eugenicznej, czyli ochronę życia dzieci, które w żaden sposób nie zagrażają życiu i zdrowiu kobiety.

Chciałbym zaapelować do pozostałych polityków PiS, by nie szli tą lewicową i proaborcyjną drogą, którą zmierza prawie cała europejska polityka. Gdy staniecie się partią bez autentycznych wartości, to przegracie zarówno jako politycy, a przede wszystkim, jako ludzie, przyczyniając się do śmierci ponad tysiąca dzieci rocznie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem