Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Przywracamy historię katedry

2018-04-04 10:34

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 14/2018, str. IV-V

Karolina Krasowska
Cegły po oczyszczeniu

Kamil Krasowski: – 18 października ub.r. rozpoczął się oficjalny remont gorzowskiej katedry. Co od tamtego czasu udało się już wykonać, jeśli chodzi o prace przy świątyni?

Michał Jarosiński: – Pierwsze, co się rzuca w oczy, kiedy patrzymy na katedrę, to brak zwieńczenia hełmowego, które uległo tak dużemu zniszczeniu w trakcie pożaru, że zostało zdemontowane. Zbliżał się okres zimowy, więc istniało niebezpieczeństwo, że przy silniejszych wiatrach i zmiennej pogodzie te elementy mogą ulec uszkodzeniu. W związku z tym na podstawie projektu demontażu i odbudowy wieży katedralnej zostały ściągnięte i poddane inwentaryzacji. W tym momencie planowane są prace rekonstrukcyjne, związane z odbudową hełmu wieżowego. Prace te mają za zadanie odbudowę z wykorzystaniem zabytkowych elementów hełmu wieży wraz z jego konstrukcją drewnianą, która później z powrotem zostanie wmontowana w katedrę. Chcemy, aby większość tych prac odbywała się na placu, w miejscu, w którym znajduje się zabytkowy, zniszczony hełm, co ułatwi nam dostęp do prac pomiarowych, porównawczych i właściwego doboru poszczególnych elementów. Sam końcowy montaż będzie polegał na zamontowaniu zwymiarowanych i przygotowanych w skali jeden do jednego tych elementów, które zostały wymienione, natomiast te, które udało się uratować, są poddawane pracom konserwatorskim. Drewno jest wzmacniane i przygotowywane do ponownego zamontowania w ośmiobocznym tamburynie wieżowym, który został nadbudowany w 1621 r. Inwestor zbiera także oferty odnośnie do konserwacji zegara wieżowego. Jego mechanizm uległ uszkodzeniu w trakcie pożaru, jednakże jest on zabytkowy. Wydaje się, że w miarę kompletny, dlatego jest chęć odnowienia mechanizmu zegarowego.

– Czy napotykacie na jakieś trudności związane z odbudową katedry?

– Problemy pojawiają się z każdym krokiem, ponieważ dopiero gdy odsłaniamy kolejne fragmenty spalonej części wieży – zwłaszcza jeżeli chodzi o jej konstrukcję – okazuje się, że zniszczenia są znaczne i w wielu przypadkach konieczna będzie wymiana, i to w dużym stopniu, więźby dachowej wieży. Pojawiają się też dylematy związane z jej rekonstrukcją, dotyczące doboru właściwego materiału. Mamy rozpoznaną więźbę dębowo-sosnową. W związku z tym staramy się zdobyć drewno pierwszego gatunku, właściwie wysezonowane i o właściwych przekrojach. To też nie jest łatwe, ponieważ należy pamiętać, iż bardzo potężne przekroje zabytkowej wieży determinują nas do pozyskiwania drewna sosnowego z drzew o olbrzymim przekroju, co jest w Polsce trudne do osiągnięcia, jednak jesteśmy na bieżąco z urzędem konserwatorskim i prace posuwają się do przodu.

– Na jakim etapie znajdują się prace wewnątrz świątyni?

– Przystąpiliśmy do usuwania wszystkich zabytkowych elementów ruchomych z wnętrza kościoła, zarówno z prezbiterium, jak i z nawy głównej, aby przygotować je do prac konserwatorskich i restauratorskich w środku. Całe ruchome wyposażenie w postaci ławek, konfesjonałów, ołtarzy bocznych, ołtarza głównego, zostało zdemontowane i przewiezione w bezpieczne miejsce. Organy zostały również zdemontowane, poddane inwentaryzacji i wyjechały do pracowni organmistrzowskiej Adama Olejnika. Po uzyskaniu pozwolenia na wykonywanie prac konserwatorskich wewnątrz świątyni przystąpiliśmy do oczyszczania ceglanego lica ścian, które było bardzo zabrudzone; do usuwania wtórnych spoin i wszystkich wtórnych nawarstwień, które pojawiły się w katedrze na przestrzeni XX wieku. Mamy problem z pracami, które zostały wykonane po wojnie, w latach 50. ub. wieku. Kościół wymagał dużego nakładu prac, jednakże materiały, jakimi wówczas dysponowano, i sposób wykonywanej pracy spowodowały, że jest on w środku bardzo zniszczony. Wiemy z przekazów archiwalnych, że w trakcie prac remontowych po wojnie usunięto wtórne tynki. Usuwano je w taki sposób, iż w wielu miejscach cegła uległa uszkodzeniu, o czym świadczą liczne ślady na jej powierzchni. Pojawiły się także wtórne spoiny cementowe, wtórne przemurowania i wmurowania różnych niewłaściwie dopasowanych rozmiarem cegieł. To wszystko powoduje, że mamy wielki dysonans, jeśli chodzi o substancję zabytkową w środku, która jest zeszpecona i często przykryta wtórnymi nawarstwieniami. Jednocześnie w trakcie początkowych prac konserwatorskich związanych z usuwaniem wtórnej spoiny cementowej i oczyszczaniem wnętrza, jak również sklepień wykonujemy badania i staramy się ponownie rozczytać historyczne wnętrze świątyni i dowiedzieć się, jak mogło ono wyglądać w momencie powstawania kościoła. Wiemy, że katedra gorzowska budowana była przez ok. 30 lat. Opracowania historyczne Szczęsnego Skibińskiego, podobnie jak Jarosława Jarzewicza odnośnie do kościołów bezchórowych Nowej Marchii wskazują, że pierwotnie kościół nie posiadał prezbiterium, czyli miejsca, w którym znajduje się ołtarz główny. Z datacji, która znajduje się na ceglanym licu prezbiterium, wiemy na pewno, że dobudowano je do kościoła w 1489 r.

– Jakie są najbliższe plany związane z remontem?

– Przymierzamy się do odtworzenia zabytkowej spoiny w środku katedry. Wykonujemy badania mające określić, jaka była posadzka najbardziej spójna z czasem powstania kościoła, ponieważ mamy w planach jej nowe wykonanie. Plany są obszerne. Oprócz substancji zabytkowej, którą staramy się utrwalić i zachować, czyli integralnego wnętrza, należy pamiętać, iż w drugiej połowie XVI wieku kościół przejęli protestanci. Wówczas został on najprawdopodobniej po raz pierwszy otynkowany. Wcześniej na wątku ceglanym ścian wnętrza odkryliśmy resztki cienkich pobiał wapiennych, czyli wiemy na pewno, że kiedy pod koniec XIII wieku kościół został oddany do użytkowania, nie był tynkowany. Znaleźliśmy też bardzo ciekawe fragmenty pokazujące, że być może pierwotnie był tak estetyzowany, żeby ukryć ślady technologii wznoszenia takich budowli sakralnych, które powstawały pod koniec XIII wieku. Polegało to na tym, że miejsca wyprowadzenia spoin malowano na czerwono czerwienią żelazową i wtórnie tworzono podziały malarskie dające imitację spoin. W związku z tym skłaniamy się do przypuszczenia, że pierwotnie wnętrze nie było tynkowane i takie też jest nasze założenie. W tym momencie przywracamy historię i staramy się wyeksponować substancję zabytkową z czasów, gdy kościół powstawał. Natomiast w żaden sposób nie koliduje to z tym, by w przyszłości rozszerzyć prace o wykonanie wtórnych wypraw tynkowych, które imitowałyby tynki XVI- czy XVII-wieczne, bo wiemy, że tych naleciałości jest bardzo dużo.

– Kto wykonuje prace w gorzowskiej katedrze?

– Jestem członkiem konsorcjum czterech firm. Liderem jest Zakład Remontowo-Budowlany Maciej Jakuboszczak. Dzielimy się na poszczególne zespoły. Jest firma odpowiedzialna za prace przy zabytkowej drewnianej stolarce konstrukcji więźby dachowej. Mamy zespół odpowiedzialny za prace przy czyszczeniu zabytkowego wnętrza oraz za prace, które niebawem rozpoczną się przy elewacji świątyni. Jako dyplomowany konserwator zabytków jestem odpowiedzialny za kierowanie pracami, dobór właściwych metod, technologii, a przede wszystkim za to, żeby wszystko odbywało się w sposób bezpieczny dla zabytku.

– Według jakich projektów prowadzicie prace?

– Jest kilka projektów: budowlany oraz budowlano-konstrukcyjny, dotyczący odbudowy samej wieży, co będzie rzeczą najbardziej spektakularną, najbardziej trudną; mamy też programy prac konserwatorskich zatwierdzone przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków z delegaturą w Gorzowie, odnośnie do zabezpieczenia, wzmocnienia, przywrócenia substancji zabytkowej dawnego blasku w połączeniu z badaniami konserwatorskimi. Dzieje się to dwuetapowo. Są prace typowo budowlane, czyli tzw. ciężka budowlanka konstrukcyjna, i prace typowo konserwatorskie połączone z restauratorskimi, które mają za zadanie chronić obiekt i jak najwięcej zachować tej substancji zabytkowej.

– Czy prace te są w jakiś sposób odbierane?

– Odbywają się rady budowy i spotkania bezpośrednio z księdzem biskupem, który regularnie zwołuje posiedzenia i oczekuje od nas konkretnych informacji na temat tego, co zostało zrobione, i tego, co będzie robione. Bardzo się tym dziełem interesuje i mamy z jego strony bardzo duże wsparcie. Po pierwsze modli się za całe przedsięwzięcie, a po drugie swoim okiem je dogląda; jest częstym gościem katedry, bardzo tym żyje i nas dopinguje.

– Jak długo może potrwać remont katedry? Jakie są szanse, aby w tym roku została odprawiona w niej pierwsza od czasu pożaru Msza św.?

– Należy podkreślić, że oprócz prac konstrukcyjno-budowlanych i konserwatorskich są również rozpatrywane projekty odnośnie do całego programu ikonograficznego wnętrza świątyni. Są plany, żeby katedra nie tylko odzyskała swój dawny blask, ale również pojawiło się nowe wyposażenie wnętrza, na które od dawna zasługuje, mimo że to, które było, jest cenne, ale być może nie utrzyma się z racji szerokich prac, mających miejsce wewnątrz świątyni; być może pojawią się nowe wartości artystyczne odnośnie do ołtarzy bocznych, ołtarza głównego, stołu ofiarnego, ławek i konfesjonałów. Staramy się tak zaawansować prace we wnętrzu kościoła, by doprowadzić do możliwości odprawienia Mszy św. w katedrze z okazji Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada. Jest to dla nas bardzo ważne. Jest to też ważne dla księdza biskupa. Nie wiem, czy ten termin zostanie dotrzymany i w jakim zakresie prace będą we wnętrzu wykonane, jednakże zależy nam na tym, żeby można było tę ważną datę uczcić Mszą św. w katedrze.

Tagi:
wywiad katedra

U podnóża Tatr po raz 35.

2018-08-28 12:11

Agata Iwanek
Edycja wrocławska 35/2018, str. V

Chłodniejsze poranki i coraz krótsze dni, to znak, że niedługo skończą się studenckie wakacje, ale zanim to nastąpi, dzieje się coś, nad czym ciężko przejść obojętnie. To 35. Obóz Adaptacyjny Duszpasterstw Akademickich Wrocławia i Opola, który w tym roku będzie trwał od 3 do 16 września. O początkach inicjatywy Agacie Iwanek opowiada Wacław Giermek – szef pierwszego obozu

Agata Iwanek
Wacław Giermek – szef pierwszego obozu w Białym Dunajcu

Agata Iwanek: – Jak wyglądały początki legendarnego dziś obozu w Białym Dunajcu?

Wacław Giermek: – Paradoksalnie pierwszy obóz wcale nie odbył się w Białym Dunajcu. W 1984 r. zorganizowaliśmy go w Małym Cichym, a dopiero każdy następny w Białym Dunajcu. W latach 80. Socjalistyczny Związek Studentów Polskich organizował obozy dla studentów pierwszego roku, w obrębie jednego duszpasterstwa, także odbywały się takie wyjazdy, nie była to może żadna nowość, ale pojawił się pomysł zrealizowania takiej inicjatywy wspólnie, między duszpasterstwami. Studenci chcieli zrobić coś dla innych studentów. Moim macierzystym duszpasterstwem było DA Porcjunkula, czyli Franciszkanie na Kruczej, ale nie ograniczałem się do jednego duszpasterstwa. Związałem się również z Dominikanami i z o. Ludwikiem Wiśniewskim, który był tutaj osobą wiodącą, to on nas popierał.

– Dlaczego Biały Dunajec?

– Małe Ciche było zbyt małe. Początkowo w obozie brało udział kilkadziesiąt osób, łącznie z kadrą ok. 80 studentów, natomiast w kolejnym roku było nas już dwa razy tyle, a w Białym Dunajcu były większe możliwości. To miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę. Jest pod Zakopanem, więc było taniej, a i komunikacja lepsza. Gospodarze nas zaakceptowali, to wydarzenie się przyjęło, więc po co szukać dalej?

– Biały kiedyś i dziś?

– Przez pierwsze kilka obozów była inna formuła: wynajmowane w wiosce chaty były reprezentowane przez poszczególne uczelnie – zamieszkiwali je ludzie z danej uczelni, ale z innych duszpasterstw, dzięki czemu możliwa była integracja „międzyduszpasterska”. Dzisiaj chaty zamieszkują członkowie tego samego duszpasterstwa. W miarę upływu czasu dołączyły do nas także inne duszpasterstwa akademickie, nie tylko z Wrocławia, ale i z Opola. Zasadniczo obóz cały czas jest dla tych, którzy zaczynają studia, ale jeżeli ktoś jest np. na drugim roku, to też może pojechać, jeśli jeszcze nigdy nie był. Wyjątkowe jest to, że kiedyś dzień na obozie wyglądał mniej więcej tak jak teraz. Rano wyjście w góry, a wieczorem Msza św. My także mieliśmy dzień sportu, festiwal piosenki czy dzień otwartych chat. Jak widać, to weszło w rytm i stało się tradycją. Główny rys nie zmienił się przez lata.

– A jak w czasie stanu wojennego zareklamować obóz akademicki?

– Nie było telefonów, prasy ani żadnej bazy danych, więc do samego procesu rekrutacji wykorzystaliśmy struktury kościelne. Były to ogłoszenia w parafiach. Ogłaszaliśmy Msze św. dla osób zdających na studia i później, na tych Mszach, informowaliśmy o obozie – to była nasza jedyna masowa informacja. I udało się. Ludzie przyszli, zapisali się i pojechali!

– Dlaczego warto pojechać na ten obóz?

– Żeby sprawdzić, czy akurat mi się to podoba. Zawsze można wrócić. Już same góry przyciągają, a niektórzy po raz pierwszy w ogóle jadą w Tatry. Mistyka gór jest niesamowita. Dla gór warto, dla ludzi warto. Poza tym, jak się samemu trafia na studia, to jest ciężko, a jeśli na swojej uczelni zobaczymy kogoś ze starszych studentów, kogoś, do kogo można normalnie podejść i porozmawiać, bo się go zna z obozu, to sprawa już wygląda lepiej. Nie mówiąc o tym, że jest to furtka do duszpasterstwa i faktycznie wielu ludzi tam później trafia. Obóz to jedna z form wejścia w to środowisko. Biały Dunajec otwiera drogę do dwóch źródeł: duszpasterstwa akademickiego i uczelni. Jest po to, żeby nawiązać kontakt z ludźmi o podobnych poglądach. Ja w niedużej grupie na uczelni dopiero po paru latach dowiedziałem się, że koleżanka jest z innego duszpasterstwa, bo w ogóle na ten temat się nie rozmawiało. To było wtedy tabu, tak były te środowiska zamknięte. Dzisiaj jest inaczej i można z tego skorzystać.

Zapraszamy na oficjalną stronę obozu: www.bialydunajec.org

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Anna Sobecka ponownie pyta prezes TK ws. aborcji eugenicznej

2018-09-19 16:09

lk / Warszawa (KAI)

Niedługo minie rok od złożenia wniosku w tej fundamentalnej kwestii, a wciąż zwracają się do mnie liczni obywatele z zapytaniem, co dzieje się w tej sprawie - napisała poseł Anna Sobecka w liście do prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Parlamentarzystka ponowiła pytanie o stan procedowania w TK wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej.

www.sobecka.pl

Jest to już drugie zapytanie do prezes TK w sprawie tzw. przesłanki eugenicznej. W lipcu Anna Sobecka wraz z poseł Anną Siarkowską zwróciły się do Julii Przyłębskiej z apelem "„o jak najszybsze rozpatrzenie skargi konstytucyjnej dotyczącej dopuszczalności aborcji w przypadku przesłanki eugenicznej”.

Prezes odpowiedziała, że wniosek "z uwagi na jego szczególny charakter" jest rozpatrywany przez Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie.

"Dodatkowo pragnę zapewnić, że dokładam wszelkich starań, aby zarówno w tej sprawie, jak i w innych sprawach, które są rozpoznawane przez Trybunał Konstytucyjny, nie było nieuzasadnionej zwłoki" - poinformowała Julia Przyłębska.

Anna Sobecka odniosła się do tych zapewnień w dzisiejszym liście: "Tymczasem mijają kolejne miesiące, niedługo minie rok od złożenia wniosku w tej tak fundamentalnej kwestii, a do mojego Biura Poselskiego wciąż zwracają się liczni obywatele z zapytaniem, co dzieje się w tej sprawie i dlaczego nie ma wyznaczonego terminu posiedzenia".

Dodała, że jest informowana, iż osoby dzwoniące i piszące do Trybunału niezmiennie otrzymują odpowiedź, że sprawa jest w toku postępowania merytorycznego, termin posiedzenia nadal nie został wyznaczony, a wyznaczą go sędziowie na niejawnej naradzie i gdy to nastąpi, informacja o tym będzie dostępna na stronie internetowej Trybunału.

"Mając powyższe na względzie zwracam się o podanie terminu rozpatrzenia skargi przez Trybunał" - zwraca się do Julii Przyłębskiej poseł Anna Sobecka.

Wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej został złożony w październiku ub. roku przez posła Bartłomieja Wróblewskiego (PiS) w imieniu 107 posłów, którzy podpisali się pod skargą do TK.

We wniosku zapytano, czy możliwość przerywania ciąży ze względu na chorobę dziecka - zapisana w ustawie z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - jest zgodna z kilkoma artykułami Konstytucji RP.

Chodzi o art. 30 (przyrodzona i niezbywalna godność człowieka), art. 32 (równe traktowanie przez władze publiczne) i art. 38 (gwarancje prawnej ochrony życia dla każdego człowieka), a także art. 2, mówiący o tym, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, a w szczególności przyporządkowaną tej zasadzie zasadą określoności przepisów prawa.

Trybunał Konstytucyjny nie jest zobligowany do zajęcia się wnioskiem w konkretnych ramach czasowych. Nie ma przepisów, które by tę kwestię regulowały.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzeba, aby kard. Hlond wyszedł z cienia historii

2018-09-19 21:17

Ks. Mariusz Frukacz

Magda Nowak/Niedziela
Łukasz Kobiela, autor albumu i Bartosz Kapuściak

„August Hlond 1881–1948”, to temat spotkania, które odbyło się 19 września w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. Spotkanie było połączone z promocją albumu autorstwa Łukasza Kobieli pt. „August Hlond 1881–1948”.

Spotkanie zostało zorganizowane przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, Stowarzyszenie Pokolenie, Tygodnik Katolicki „Niedziela” oraz Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej. Spotkanie poprowadził red. Marian Florek.

Zobacz zdjęcia: O kard. Hlondzie w "Niedzieli"

W spotkaniu wzięli udział m. in. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp Edward Nowak z Watykanu, były sekretarz Kongregacji ds. Świętych, ks. Inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”, o. Jan Poteralski, podprzeor klasztoru jasnogórskiego, ks. Wiesław Wójcik, przedstawiciel Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, Łukasz Kobiela, autor albumu i przedstawiciel Stowarzyszenia „Pokolenie”, dr Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału katowickiego IPN, Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu pamięci Narodowej oddział w Katowicach, poseł Lidia Burzyńska (PiS), Krzysztof Witkowski, dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie oraz członkowie Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej z prezesem dr Arturem Dąbrowskim, członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie z prezes Marią Banaszkiewicz, przedstawiciele świata kultury z muzykiem, kompozytorem i autorem tekstów Januszem Yanina Iwańskim oraz pracownicy redakcji „Niedzieli”.

- Nie można wyobrazić sobie kard. Stefana Wyszyńskiego i pontyfikatu św. Jana Pawła II bez sługi Bożego kard. Augusta Hlonda. Jego teologia narodu, jego wiara w zwycięstwo Maryi i wielka idea „Zielonych Świąt Słowian”, o czym pisał ks. prof. Czesław Bartnik, były obecne w działalności i nauczaniu prymasa Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II – mówił na początku spotkania ks. red. Mariusz Frukacz z „Niedzieli” i dodał: „Nie można też wyobrazić sobie jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę bez kard. Hlonda”.

Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej oddział w Katowicach, prowadzący rozmowę z autorem na temat publikacji pytał m. in. o pobyty kard. Augusta Hlonda w Częstochowie - Tych pobytów było bardzo dużo, choćby z racji zebrań Konferencji Episkopatu Polski. Szczególnym wydarzeniem z udziałem kard. Hlonda był I Synod Plenarny w 1936 r. i Akt Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, 8 września 1946 r. – odpowiedział Łukasz Kobiela, autor albumu.

- Tamto wydarzenie było wielką manifestacją przywiązania narodu polskiego do wiary, religii, ale także do Ojczyzny – dodał autor.

Łukasz Kobiela podkreślił również, przedstawiając sylwetkę kard. Hlonda, że to był duchowny, który doceniał wartość prasy katolickiej - Założył „Gościa Niedzielnego”, którego pierwszym redaktorem naczelnym został ks. Teodor Kubina, późniejszy biskup częstochowski i założyciel „Niedzieli” . Kard. Hlond był również zaangażowany w budowanie Akcji Katolickiej – mówił Kobiela.

Podczas spotkania nie zabrakło trudnych pytań o stosunek kard. Hlonda do polityki - Nie separował się i nie unikał tematów społecznych. Był wielkim patriotą. Uważał, że jedyną polityką jaką uprawia, to jest polityka zawarta w „Ojcze nasz” – mówił autor albumu.

Na pytanie o kontekst opuszczenia kraju przez kard. Hlonda, po wybuchu II wojny światowej Łukasz Kobiela przypomniał, że prymas Hlond opuścił Polskę 4 września 1939 r. - Wcześniej władze polskie naciskały na wyjazd kard. Hlonda z Poznania do Warszawy. Potem z Warszawy prymas Polski udawał się coraz bardziej na wschód. Jednak po konsultacjach z przedstawicielami rządu i z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp. Filippo Cortesi prymas Hlond zdecydował się na wyjazd do Rzymu, aby stamtąd, choćby przez Radio Watykańskie informować o sytuacji w okupowanej Polsce – mówił Kobiela.

- Potem przebywał w Lourdes i w opactwie benedyktyńskim w Hautecombe. Aresztowany 3 lutego 1944 r. przez gestapo i wywieziony do Paryża, odrzucił propozycję współpracy. Był więziony w Bar-le-Duc (Normandia), a następnie w Wiedenbrück (Westfalia), skąd został uwolniony 1 kwietnia 1945 r. przez armię amerykańską. Po krótkim pobycie w Paryżu i Rzymie, 20 lipca 1945 r. wrócił do Polski – kontynuował autor książki.

- Kard. Hlond był inwigilowany przez Niemców w czasie okupacji, a potem po wojnie był traktowany przez komunistów jako wróg ideologiczny. Sprawą kard. Hlonda zajmowała się m. in. Julia Brystiger, dyrektor departamentu V i III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego - podkreślił Łukasz Kobiela i dodał: „Prymas Hlond nie miał złudzeń co do władzy komunistycznej. W PRL – u wiele zrobiono, żeby dezawuować i umniejszać rolę prymasa Hlonda. Był przemilczany przez wiele lat”.

Pytany o wybór kard. Wyszyńskiego na prymasa Polski, jako następcy kard. Hlonda autor przypomniał, że „ważne w tym względzie są listy ks. Antoniego Baraniaka, sekretarza prymasa Hlonda do kard. Tardiniego, w których przekazał wolę prymasa Hlonda o mianowanie bp. Wyszyńskiego prymasem Polski”.

Na zakończenie spotkania ks. Wiesław Wójcik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej wyraził wdzięczność za przywracanie pamięci o kard. Auguście Hlondzie. Natomiast abp Edward Nowak podkreślił, że ważne są takie spotkania w kontekście procesu beatyfikacyjnego prymasa Hlonda.

- Cieszę się, że takie tematy możemy podejmować w auli naszego tygodnika. To historie kiedyś zakazane, a dziś przywracane pamięci – podkreśliła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Swoją wdzięczność za „taki niepokój twórczy” wypowiedział również abp Wacław Depo, metropolita częstochowski – Trzeba, aby taka postać jak kard. Hlond wyszła z cienia historii w całej prawdzie – powiedział abp Depo i poprowadził modlitwę o beatyfikację sługi Bożego kard. Augusta Hlonda.

Album „August Hlond 1881–1948” zawiera blisko 700 fotografii, w tym 400 dotąd niepublikowanych, nie tylko samego Prymasa, ale także związanych z nim miejsc i wydarzeń. Oprócz opisów zdjęć, publikacja opatrzona jest także biografią kard. Augusta Hlonda.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach, należących obecnie do Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego. Jako 12-letni chłopiec opuścił rodzinny dom i rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym w Turynie. W 1896 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów, w 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Krakowie, Przemyślu i Wiedniu.

W 1922 r. został administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a potem pierwszym biskupem diecezji katowickiej. W 1926 r. papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z objęciem funkcji prymasa. W 1927 r. abp Hlond został kardynałem. Po wybuchu II wojny światowej udał się na emigrację. Mieszkał w Rzymie, potem w Lourdes. W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i namawiany do kolaboracji. Był internowany we Francji i w Niemczech. Po zakończeniu wojny odebrał od papieża nadzwyczajne pełnomocnictwa, na mocy których ustanowił organizację kościelną na Ziemiach Odzyskanych. Odmawiał współpracy z komunistycznymi władzami Polski. Zmarł 22 października 1948 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem