Reklama

Neoprezbiterzy 2018

2018-05-23 10:54


Edycja zielonogórsko-gorzowska 21/2018, str. VI

Bożena Sztajner/Niedziela

Sobota 26 maja 2018 r. to dzień narodzin do kapłaństwa Chrystusowego sześciu diakonów naszej diecezji. Z posługi bp. Tadeusza Lityńskiego w konkatedrze zielonogórskiej pw. św. Jadwigi Śląskiej zrodzą się nowi szafarze niezgłębionych tajemnic Boga

Ks. Dariusz Korolik, parafia pw. Matki Bożej Różańcowej w Jasieniu

Myślę, że bardzo wiele czynników złożyło się na to, iż odkryłem swoje powołanie do kapłaństwa. Na pewno bardzo wiele zawdzięczam swojej formacji w Ruchu Światło-Życie. To ona mnie ukształtowała i pozwoliła włączyć się aktywnie w Kościół, podjąć za Niego odpowiedzialność. Kiedy przebywałem w kaplicy Chrystusa Sługi w Krościenku w centrum Oazy, rodziło się we mnie pragnienie, żeby zrobić coś więcej. Niewątpliwie w podjęciu decyzji o pójściu do seminarium pomogli mi także kapłani, którzy towarzyszyli mi na mojej drodze życia. Ale chyba największy wpływ na odkrycie tego powołania miało Słowo Boże, które towarzyszyło i towarzyszy mi na tej drodze.

A co najbardziej wspominam? To te chwile, kiedy jako wspólnota seminaryjna przeżywaliśmy razem jakieś wydarzenia: święcenia diakonatu czy prezbiteratu, obłóczyny czy posługę akolitatu. W mojej pamięci pozostaną także chwile, w których mogłem uczyć się nowego patrzenia na powołanie od braci kleryków: starszych i młodszych. Jestem wdzięczny za czas wieczornych adoracji, gdzie mogłem klęczeć przed Tym, który mnie wybrał. Jedną z wielu rzeczy, których będzie mi brakowało, to uroczyste Nieszpory czy Jutrznia, w których uczyłem się odkrywać potęgę modlitwy brewiarzowej.

Ks. Marcin Krzyżanowski, parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gorzowie Wlkp.

Tym, co najbardziej pomogło mi odkryć powołanie, było doświadczenie Bożej miłości. Pomógł mi też przykład księży i świeckich, starających się żyć w przyjaźni z Jezusem. Spotkałem ich w parafii i w Odnowie w Duchu Świętym, do której należałem. Na drodze odkrywania powołania pomagał mi też przykład świętych, których życie mnie zafascynowało. Dziękuję Bogu za łaskę bycia nadzwyczajnym szafarzem Eucharystii. Trzyletni czas posługiwania w rodzinnej parafii przed wstąpieniem do seminarium pozwolił mi szczególnie doświadczyć Bożej obecności i bliskości.

Reklama

Tym, co najbardziej wspominam z czasów formacji, jest doświadczenie wspólnoty ludzi, których łączy to, że są uczniami Chrystusa, osób różniących się pod wieloma względami, pochodzących z różnych środowisk, których łączy to, że są wezwani przez Boga do szczególnej relacji z Nim. Dzięki formacji seminaryjnej miałem też możliwość poznania większej wspólnoty, jaką jest Kościół w całej jego różnorodności, przez udział w różnych praktykach, rekolekcjach i spotkaniach. Okres formacji był też dla mnie czasem dojrzewania jako człowieka i jako chrześcijanina, zdobywania wiedzy o sobie i pogłębienia wiary. Będę też wspominał piękno liturgii przeżywanej we wspólnocie seminaryjnej.

Ks. Bartosz Warwarko, parafia pw. św. Anny w Jordanowie

Moja formacja w Ruchu Światło-Życie, a także uczestniczenie w Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej tego ruchu pozwalało mi jeszcze bardziej pogłębiać moją relację z Jezusem z perspektywy nastolatka. Mówię o pogłębieniu, ponieważ księdzem chciałem zostać od dziecka. Gdy rodzice zabierali mnie każdej niedzieli do Kościoła, już wtedy fascynowała mnie liturgia, a szczególniej rzecz ujmując obrzędy, które dla mnie, młodego chłopca, były na tyle tajemnicze, że w nich odkrywałem Boga. W trakcie dotychczasowego mojego życia Pan Bóg obdarzył mnie wieloma znakami, które mogłem odczytywać jako wezwanie do kapłaństwa. To wszystko mi pomagało.

Z czasu formacji seminaryjnej zabieram ze sobą relacje. Tę z Bogiem, ale także z moimi kolegami, których poznałem w czasie seminarium, zwłaszcza z tymi, którzy szli wraz ze mną jako wspólnota roku. Nieocenionym skarbem, który wspominam, jest możliwość codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. Myśląc o seminarium, mam przed oczami to wszystko, co wydarzyło się w moim wnętrzu, to, jak łamały się moje przekonania, wady, schematy codzienności.

Ks. Tomasz Westfal, parafia pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze

Moje powołanie pomógł mi odkryć udział w pieszych pielgrzymkach. Ważne dla mnie były również wszelkiego typu wyjazdy młodzieżowe (Diecezjalne Dni Młodzieży, Lednica itd.). Jednak najistotniejsze w rozeznawaniu było codzienne życie. Uczestnictwo w powszednich Mszach św. parafialnych, nabożeństwach okresowych oraz udział w spotkaniach modlitewnych. To właśnie w codzienności mogłem stawać przed Panem Bogiem i pytać: Co Ty, Panie, chcesz, żebym robił? Jaki plan mi wyznaczyłeś?

Najbardziej z formacji seminaryjnej wspominam czas spędzony na modlitwie. Niezwykłą wartość dla mnie mają codzienne adoracje Najświętszego Sakramentu. Cenię sobie również współpracę z ojcem duchownym, który przez całą moją formację towarzyszył mi w przygotowaniu się do kapłaństwa. Z sentymentem będę wspominał sobotnie I Nieszpory, na które często „biegliśmy prosto z całodziennej pracy”, by nimi rozpocząć świętowanie niedzieli.

Ks. Rafał Witkowski, parafia pw. św. Mikołaja w Skwierzynie

Największą rolę w poznawaniu woli Pana Boga odegrało odczytywanie własnych pragnień i zainteresowań. Fascynacja liturgią, poczucie sacrum, radość z uczestnictwa we Mszy św. pokazywały mi, że Pan Jezus chce ode mnie czegoś więcej. Duży udział miała również modlitwa osobista. To podczas niej prosiłem Pana Boga, żebym dobrze wybrał swoją życiową drogę. Do odkrycia powołania przyczyniło się także świadectwo życia kilku kapłanów, którzy byli dla mnie wzorem oddania się Jezusowi.

Opuszczając seminaryjne mury, pragnę zostawić w swojej pamięci przede wszystkim dobre wspomnienia. Tym, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, była atmosfera współpracy podczas dużych przedsięwzięć. Nie zapomnę również piękna celebracji liturgii oraz niesamowitego klimatu paradyskich ogrodów. Będę wspominał radość i żarty, jakie panowały wśród kleryków, zarówno na wykładach, jak i w czasie wolnym. Jest do czego wracać myślami...

Ks. Wojciech Żabiński, parafia pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Klenicy

Odkrycie i rozpoznanie powołania do kapłaństwa zawdzięczam mojemu proboszczowi ks. Dionizemu Łyduchowi. To on przyprowadził mnie do ołtarza, czyniąc ministrantem jeszcze przed I Komunią św. Był i jest dla mnie wzorem księdza oddanego ludziom, a zarazem Bogu i Kościołowi. To dzięki niemu spotkałem Boga w swoim życiu i zapalony jego świadectwem życia, chcę Boga dawać innym. Z pewnością duży wpływ miał też udział w Pieszych Pielgrzymkach Duszpasterstwa Rolników na Jasną Górę, a także świadectwo życia wielu kapłanów i sióstr zakonnych, których spotkałem.

Lata spędzone w seminarium niosą za sobą wiele wspomnień. Wśród nich zapamiętam dni skupienia i rekolekcje, a także pielgrzymkę do Rzymu na beatyfikację Jana Pawła II. Niezapomniany będzie klimat tego miejsca, Paradyż będzie dla mnie zawsze powrotem do doświadczeń bliskości Boga, a także tęsknoty za kościołem i ogrodami paradyskimi. Na pewno też zabieram ze sobą z tego Domu piękno liturgii, jaka jest tu sprawowana z wielką miłością i dbałością. Wśród tych wszystkich wspomnień zabieram także te osobiste, które będą mi towarzyszyć przez całe życie kapłańskie, to doświadczenie przeżytych wydarzeń i spotkanych osób w tym miejscu.

Tagi:
neoprezbiter

Nowi Robotnicy w Winnicy

2018-05-25 14:45

Agnieszka Bugała

Już jutro 26 maja o godz. 10.00 dziesięciu diakonów Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Wrocławskiej przyjmie z rąk abp. Józefa Kupnego święcenia kapłańskie. Uroczystość odbędzie się we wrocławskiej archikatedrze. Wyruszą, po sześciu latach formacji, by powołanie zamienić w służbę.

Agnieszka Bugała
Na zdjęciu diakoni z Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Już jutro zostaną kapłanami Chrystusa.

Jacy są? Bardzo różni. Jedni cisi, stojący raczej na uboczu, inni szybko nawiązują kontakt i chętnie opowiadają o sobie. Łączy ich świadomość tego, kim będą i ile zależy od tego, jak odpowiedzą na głos Pana Winnicy.

Zobacz zdjęcia: Nowi Robotnicy Winnicy

Czeka ich praca – drzewka ludzkich serc i sumień wymagają troski i zabiegania, aby owocować. Niektóre rodzą owoce pełne ciepłej słodyczy, ale wiele od lat nie było podlewanych, inne trawią choroby, karłowate owocują goryczą… Jakie gospodarstwo im się trafi?

Nie wszyscy przyjmą ich z otwartymi rękami – to wiedzą, są „posłani na pracę bez nagrody”.

Ale wiedzą też, że bez kapłana nie ma sakramentalnego spotkania z Chrystusem, chleb i wino przeistaczają się tylko w kapłańskich rękach, bez tych rąk nie ma Eucharystii.

Wiedzą, że Pan Winnicy nie zostawi ich bez pomocy.

Opowiedzieli nam o sowich duchowym mistrzach, wzorach do naśladowania w kapłańskim życiu.


Dariusz Zyśk:

Wzorem kapłaństwa, które chciałbym naśladować jest św. Alfons Liguori. Jako spowiednik odznaczał się autentycznym zafascynowaniem Bogiem i miłością do prostego człowieka, któremu chciał tego Boga zanieść. Stawiał trudne wymagania najpierw sobie, a dopiero potem innym dawał jako zalecenia.


Daniel Solarz:

Być jak św. Jan Maria Vianney, on ofiarował Kościołowi całego siebie: modlitwa, ubóstwo, pokora, zaparcie się siebie, dobrowolne umartwienia. Na wzór Chrystusa, darzył wiernych miłością, która gotowa była na wszelkie cierpienia bowiem „Kapłaństwo to umiłowanie Serca Jezusowego.”


Adam Bilski;

Osobą, której najwięcej zawdzięczam w kontekście mojego powołania i całego życia jest Jezus Chrystus – zna mnie dogłębnie i mimo tego nigdy nie wpadł na pomysł, żeby zrezygnować z tego, bym został Jego kapłanem. To jest dowód na to, że kocha mnie ponad wszystko i mimo wszystko. Takiej miłości względem ludzi wciąż się uczę. Ufam, że się uda!


Marcin Wachowiak:

Wzór do naśladowania w życiu kapłańskim… Myślę, że bł. Pier Giorgio Frassati. Trzeźwo myślący młody chłopak, który realizował swoje pasje. Nie zadowalał się przeciętnym życiem, poświęcił się całkowicie dla bliźniego, nie bał się tych najbardziej potrzebujących. Mówiąc krótko – po prostu kochał Boga i ludzi! Właśnie to inspiruje mnie w tym człowieku.


Wojciech Borowski:

W przygotowaniu do kapłaństwa starałem się najwięcej czerpać z postawy Maryi. Maryja nie przysłania Jezusa sobą, ale wiernie na Niego wskazuje. Taka postawa uczy mnie, by w przyszłej pracy duszpasterskiej przybliżać Jezusa człowiekowi i nie ulegać pokusie bycia na pierwszym miejscu. Kolejną cechą, której uczę się od Matki mojego Pana to przyjmowanie Słowa Bożego. Maryja przyjmowała Słowo Boże jak najcenniejszy skarb, nawet wtedy, gdy do końca go nie rozumiała. Ciągle uczę się tego od Maryi – bycia otwartym na Słowo Boga.


Sebastian Kocher:

Św. Jan Bosko to przewodnik, którego obrałem sobie jako przykład kapłańskiego życia. Praca wśród młodzieży i kult do Maryi Wspomożycielki Wiernych - to drogowskazy, które czerpię od Świętego Wychowawcy.


Krzysztof Kula:

Sł. Boży o. Dolindo Ruotolo jest kapłanem, który szczególnie mnie inspiruje i liczę na jego orędownictwo w swojej posłudze kapłańskiej. To, co najbardziej mnie ujęło w jego życiu, to bezwarunkowe zaufanie Bogu i cierpliwe znoszenie krzywd oraz całkowite oddanie się pracy duszpasterskiej.


Paweł Szydełko:

Od dłuższego czasu jestem zafascynowany postacią św. Matki Teresy z Kalkuty. Jej życiowe motto „wszystko dla Jezusa, wszystko dla Jezusa przez Maryję” stało się dla mnie inspiracją i zachętą, by wszystko co robię było uwielbieniem Jezusa w moich bliźnich, bo On właśnie tam jest spragniony miłości.



Lista diakonów archidiecezji wrocławskiej, którzy przyjmą jutro święcenia prezbiteriatu i parafie, z których pochodzą. To tam w niedzielę Neoprezbiterzy odprawią swoje Msze prymicyjne:

1. Bilski Adam (par. Św. Franciszka z Asyżu i Piotra z Alkantary w Namysłowie)

2. Borowski Wojciech (par. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich)

3. Góral Konrad (par. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Sułowie)

4. Kocher Sebastian (par. Św. Andrzeja w Środzie Śląskiej)

5. Kula Krzysztof (par. Opieki Św. Józefa we Wrocławiu)

6. Krzeszowiec Arkadiusz (par. Św. Karola Boromeusza w Wołowie)

7. Solarz Daniel (par. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich)

8. Szydełko Paweł (par. Najświętszego Zbawiciela we Wrocławiu)

9. Wachowiak Marcin (par. Św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu – Katedra)

10. Zyśk Dariusz (par. Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim)


Agnieszka Bugała

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zakopane: górale z całego świata modlili się o pokój na świecie

2018-08-19 21:08

jg / Zakopane (KAI)

Mszą św. z udziałem górali z całego świata rozpoczął się korowód przez miasto na rozpoczęcie 50. Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem, który potrwa do 26 sierpnia.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Eucharystii w kościele św. Krzyża w Zakopanem przewodniczył ks. dr Władysław Zarębczan. Celebrans w czasie homilii poprosił, aby każda delegacja zespołu przyłączyła się do apelu o pokój na świecie. Członkowie poszczególnych zespół odczytali jego fragmenty.

Na końcu głos zabrali polscy górale. - My, artyści z różnych stron świata, pragniemy przyczyniać się do budowania pokoju poprzez muzykę, śpiew i taniec, które są językiem piękna. Chcemy być posłannikami dobra, prawdy i pokoju, które są w sercu każdego człowieka. Niech Bóg towarzyszy nam, abyśmy stawali się twórcami radości i nadziei dla tych, którzy są z nami - mówili polscy górale.

Wszystkich gości pozdrowił ks. proboszcz Mariusz Dziuba. Świątynia była pełna przedstawicieli zespołów góralskich z całego świata, m.in. z Indii, Rosji, Stanów Zjednoczonych, czy Hiszpanii i Bułgarii. Wszyscy mieli ubrane stroje charakterystyczne dla swojego regionu. W czasie Mszy św. pieśń na wejście zaśpiewali Hiszpanie, intencje w czasie modlitwy wiernych odczytali przedstawiciele różnych zespołów. Była też procesja z darami, które do ołtarza przynieśli górale z całego świata.

We wspólnej modlitwie uczestniczyli przedstawiciele władz miasta na czele z burmistrzem Zakopanego Leszkiem Dorulą. On też pozdrowił wszystkich zgromadzonych, życzył dobrego pobytu pod Tatrami. Liturgię uświetnili także członkowie Związku Podhalan. Była obecna delegacja z pocztem sztandarowym tej największej organizacji zrzeszającej górali polskich na całym świecie.

Po liturgii przyszedł czas na korowód ulicami miasta. Zespoły ciągle się zatrzymywały w różnych miejscach i prezentowały krótko swoje tańce, a do tego śpiew. Najdłuższy przystanek był tradycyjnie przy tzw. oczku wodnym na Krupówkach.

Historia festiwalu sięga 1962 r. kiedy to ówczesna Miejska Rada Narodowa z inicjatywy Krystyny Słobodzińskiej chciała przedłużyć "sezon" w Zakopanem. - Przez lata festiwal rozwijał się i wciąż ewaluował. Przybywało kolejnych wydarzeń. Przez 50 lat zachowana została jego formuła konkursowa. I pomimo kilku zmian w regulaminie, nadal jest to wydarzenie organizowane z udziałem międzynarodowego jury i rywalizujących o ciupagi zespołów - złote, srebrne i brązowe - mówi Joanna Staszak z zakopiańskiego magistratu.

W historię festiwalu wpisuje się Święto Gór - wydarzenie, które w 1935 r. zjednoczyło wszystkich górali II Rzeczypospolitej, przybyłych do Zakopanego od Czeremoszu aż po Olzę, by zaprezentować bogactwo swoich tradycji. W 1962 roku właśnie na wzór tego święta zaczęto organizować „Jesień Tatrzańską”, która w 1968r. przerodziła się w Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich.

Od wielu lat organizator, a jest nim zakopiański magistrat, współpracuje z tatrzańskimi parafiami. W ramach festiwalu wiele punktów odbywa się w parafiach. Już jutro o godz. 16 w ramach Roztańczonego Zakopanego - wspólnej zabawy i tańców z turystami zespoły nawiedzą kościół Miłosierdzia Bożego na Cyrhli i sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem