Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Najcięższa praca została już wykonana

2018-06-20 08:09

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 25/2018, str. IV


Ks. dr Dariusz Gronowski – wykładowca na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. Jest rezydentem parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Zielonej Górze

Z ks. dr. Dariuszem Gronowskim, postulatorem w procesie beatyfikacyjnym sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty, rozmawia Kamil Krasowski

Kamil Krasowski: – 5 czerwca br. przekazał Ksiądz bp. Tadeuszowi Lityńskiemu Positio, czyli dokument w sprawie procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Czym dokładnie jest Positio?

Ks. Dr Dariusz Gronowski: – Positio, o którym rozmawiamy, jest to dokument watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych dotyczący życia, cnót i opinii świętości sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Jest to dokument zbierający najważniejsze elementy pochodzące z ogromnej dokumentacji procesowej, składającej się z tysięcy stron akt, które zostały dostarczone do Rzymu. Wybiera się z nich te elementy, które są kluczowe do dowodzenia opinii świętości i heroiczności cnót i zbiera się je według odpowiednich reguł wyznaczonych przez Kongregację w jednym woluminie mniej więcej wielkości omawianego dokumentu. Zgodnie z aktualnymi normami, Positio powinno mieścić się w jednym tomie, liczącym ok. 600 stron. Warto dodać, że dawniej, w niektórych przypadkach, Positio bywały znacznie dłuższe, kilkutomowe.

– Do jakich materiałów sięgał Ksiądz przy opracowywaniu Positio? Jak wyglądały i ile czasu trwały prace nad przygotowaniem tego dokumentu?


– Ponieważ jest to dokument procesowy, podstawowym źródłem są akta procesu. W niektórych sytuacjach, kiedy uznawałem za stosowne wykorzystać jakikolwiek inny, choćby pojedynczy dokument, konsultowałem to z relatorem z Kongregacji, który oceniał, czy można z niego skorzystać. Prace nad Positio trwały ok. 2 lat. Dokument składa się z różnych części. Każda z nich wymaga zupełnie innej metodologii. Dla przykładu jest część „Summarium testium”, czyli wybór z wypowiedzi świadków. Znajdują się tam ich zeznania. Przygotowując Positio, trzeba je opracować według odpowiednich kryteriów i skrócić, czyli wybrać to, co jest najważniejsze, pomijając te rzeczy, które powtarzają się u kilku świadków. Jeżeli trzech mówi o tym samym fakcie, to można pozostawić wypowiedź jednego, a pozostałych dwóch po prostu skreślić. W ten sposób oszczędza się miejsce.
Jedną z części jest „Summarium documentorum”, czyli wybór z dokumentów. Tutaj najpierw trzeba dokonać wyboru różnych dokumentów – pism sługi Bożego czy pism o nim. Muszę przyznać, że w tej sprawie mamy taki ogrom dokumentów, że wybranie czegoś reprezentatywnego było naprawdę wyzwaniem. Po dokonaniu wyboru należy te materiały przetłumaczyć i opracować zgodnie z regułami Kongregacji tak, żeby odpowiednio wyglądały i żeby ci, którzy później będą je przeglądali, mogli zrozumieć kontekst i sens danego dokumentu. Pamiętajmy, że Positio wezmą do ręki osoby, które nie tylko zupełnie nie znały bp. Pluty, ale także bardzo często nawet nie znają kontekstu jego życia w Polsce XX wieku. Trzeba było wyjaśnić, dlaczego taki dokument w danym momencie powstał, co on oznaczał. To wymaga szczegółowych opisów tak, żeby ktoś, kto zupełnie nie ma z tym nic wspólnego, biorąc do ręki Positio, zrozumiał, o co chodzi.

– Jaki obraz sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty wyłania się z materiałów, które udało się Księdzu zebrać w Positio?


– Istnieje taka część Positio, która nazywa się „Informatio”. Tu po kolei argumentowałem o heroiczności wszystkich cnót teologalnych, kardynalnych i innych sługi Bożego. I w przypadku każdej z nich faktycznie było sporo argumentów za tym, że bp Wilhelm Pluta daną cnotę posiadał w stopniu nadzwyczajnym, ponadprzeciętnym – to znaczy nie takim, jak zwykli dobrzy chrześcijanie, ale wyższym – o czym utwierdziłem się jeszcze bardziej po opracowaniu „Informatio”. On naprawdę wyróżniał się spośród innych – nie tylko tym, że jako biskup był bardzo ważną osobą, ale przede wszystkim tym, co było w jego wnętrzu – w jaki sposób wierzył, w jaki sposób kochał i jakie było jego chrześcijaństwo. Oprócz cnót, o których mówię, są pewne elementy jego duchowości, o których osobno napisałem w Positio, a które warto podkreślić. W jego życiu kapłańskim panowała harmonia między modlitwą, pracą i studiowaniem, o co starał się od samego początku swojego kapłaństwa. To nie jest coś, co dopiero osiągnął, będąc biskupem. On do tego doszedł już wcześniej. Harmonia między tymi trzema elementami pozwoliła mu przez całe życie zachować pewną równowagę. Nigdy nie poszedł za bardzo w pracę, ale też nigdy nie poszedł za bardzo w modlitwę, bo nie to było jego powołaniem.
To, co niewątpliwie wyróżnia bp. Wilhelma Plutę, to wyjątkowo delikatne sumienie. Z takim właśnie sumieniem podchodził do ludzi i różnych spraw. Starał się tak wszystko robić, aby przypadkiem kogoś nie skrzywdzić. Z drugiej strony, niejednokrotnie musiał też być surowy, wyznaczać kary, podejmować trudne decyzje, ale zawsze próbował to robić tak, żeby człowiek nie został skrzywdzony, żeby było tak jak chciałby tego Pan Bóg. Nawet jeżeli zdarzyło mu się podnieść głos, to bardzo szybko się opanowywał i przepraszał za to. Wyróżniała go również modlitwa mistyczna. Ale, co ciekawe, mistyka ta stała obok duchowości, którą bym wręcz określił jako duchowość dziecięca. On jednocześnie był prostym dzieckiem przed Bogiem i mistykiem. Połączenie tych dwóch elementów jest charakterystyczne dla bp. Wilhelma Pluty.
To, czym się na pewno wyróżniał, to była też wyjątkowa gorliwość duszpasterska. Lenistwo było mu obce. Księża i biskupi, którzy również byli gorliwi i którzy z nim współpracowali, mówili, że jego gorliwość przechodzi ludzkie pojęcie. Organizm bp. Pluty pod koniec życia był już tak wyniszczony pracą, że konsekwencją tego było słabsze serce. Dlatego w wypadku samochodowym, który tak naprawdę nie był aż tak dramatyczny, bp Pluta stracił życie, jego serce tego nie wytrzymało. Był już tak bardzo przemęczony.
Elementem, który też na pewno go wyróżniał, o którym wspomniałem opisując jego osobę w Positio, było poczucie humoru. Niejednokrotnie bywa tak, że wielcy święci mają poczucie humoru, co dodaje niezwykłości ich postaci. W tę rzeszę wpisuje się również bp Wilhelm Pluta.

– Czy w trakcie opracowywania Positio zwracał się Ksiądz o pomoc do bp. Wilhelma Pluty?

– Codziennie. To jest taki rodzaj pracy, że nie da się jej wykonać bez przekonania o tym, że człowiek, o którym się pisze, za którym się argumentuje, faktycznie jest już osobą świętą. Bo to jest jedna rzecz, że my czekamy na to i o to się staramy, żeby Kongregacja wydała swój werdykt, natomiast druga rzecz to jest przekonanie prywatne. Takie przekonanie towarzyszy mi już od lat i z takim przekonaniem w sercu pisałem to wszystko, codziennie modląc się do sługi Bożego. Mam poczucie, że doświadczałem jego stabilnej opieki. Nie doświadczyłem jednak takiej łaski, która tak by się wyróżniła spośród innych, żebym miał prawo o tym mówić osobno.

– Przypomnijmy, kiedy w ogóle rozpoczął się proces beatyfikacyjny bp. Wilhelma Pluty i na jakim etapie się on obecnie znajduje.

– Proces rozpoczął się w styczniu 2002 r. Ja pracuję nad sprawą od stycznia roku 2011. Jak wiemy, proces na poziomie diecezjalnym zakończył się we wrześniu 2015 r. Od tego momentu wszystkie dokumenty trafiły do Rzymu i rozpoczął się etap rzymski. Jako postulator fazy diecezjalnej zostałem zatwierdzony przez Kongregację również na postulatora fazy rzymskiej. Potem nastąpiło otwarcie pudeł z aktami, które zostały przywiezione do Rzymu, oprawienie ich. W dalszej kolejności Kongregacja bez żadnych zastrzeżeń stwierdziła ważność procesu diecezjalnego. Później jako postulator wniosłem prośbę o ustanowienie relatora, którym został mianowany franciszkanin o. prof. Zdzisław Kijas OFMConv i przez mniej więcej 2 lata trwało pisanie Positio, co jest główną i najtrudniejszą pracą na etapie rzymskim. Obecnie dokument czeka w kolejce spraw do rozpatrzenia. Kiedy przyjdzie nasza kolej, Positio zostanie najpierw wzięte pod uwagę przez teologów, którzy będą musieli odpowiedzieć na pytania, czy faktycznie bp Pluta posiadał cnoty w stopniu heroicznym i czy faktycznie cieszy się opinią świętości, a następnie wypowiedzą się w tej sprawie kardynałowie i biskupi z Kongregacji. Jeśli orzekną o zatwierdzeniu heroiczności cnót sługi Bożego, wówczas Ojciec Święty podpisze dekret o heroiczności cnót i od tej pory będziemy mogli mówić „czcigodny sługa Boży”. Tak wygląda umiejscowienie naszego obecnego etapu na tle całego procesu. Pamiętajmy jednak, że to nie wystarczy, bo do beatyfikacji wyznawcy, jakim był sługa Boży bp Wilhelm Pluta, oprócz orzeczenia heroiczności cnót potrzebny jest jeszcze cud.

– Tak jak Ksiądz wspomniał, najcięższa praca została już wykonana. Proszę zatem powiedzieć, jak odtąd będzie wyglądała Księdza działalność jako postulatora?

– Rola postulatora nie kończy się. Ona wciąż trwa. Sprawę trzeba monitować w Rzymie, a poza tym Kongregacja cały czas jest w kontakcie z postulatorem. W momencie, kiedy pojawi się cud, pracy będzie sporo, ponieważ w przypadku cudu przeprowadza się osobny proces. On co prawda jest mniejszych rozmiarów niż proces o heroiczności cnót, ponieważ jest mniejsza ilość dokumentacji i mniejsza liczba świadków, ale też jest to proces, który wymaga sporo pracy, zarówno na etapie diecezjalnym, jak i później na etapie rzymskim, gdzie powstaje nowe Positio, ale już to o cudzie.

– Czy rodzina bp. Wilhelma Pluty jest na bieżąco informowana o postępach w procesie beatyfikacyjnym swojego krewnego?

– Gdy bp Wilhelm zmarł, nigdy nie został przerwany kontakt z jego rodziną. Przez cały czas był i jest utrzymywany. Dobrym przykładem tego jest fakt, że najbliżsi bp. Wilhelma co roku przyjeżdżają w styczniu na rocznicę jego śmierci do Gorzowa, do katedry. Tak więc są na bieżąco informowani o postępach w sprawie procesu. To jest coś naturalnego. Kilka dni temu odwiedziłem ich, żeby im przedstawić obecny etap, na jakim znajduje się proces, i bardzo się cieszyli z tego, że już zaszliśmy tak daleko i że Positio jest już gotowe.

Tagi:
wywiad bp Wilhelm Pluta proces beatyfikacyjny

Święty już za życia

2018-01-24 12:44

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 4/2018, str. I

22 stycznia przypadła 32. rocznica śmierci sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Diecezjalne obchody tego wydarzenia odbyły się dwa dni wcześniej w Gorzowie

Karolina Krasowska
– Bp Wilhelm Pluta był transparentem Boga na naszej ziemi, z którego każdy, kto chciał, kto miał dobrą wolę, mógł odczytać Bożą treść – powiedział bp Lityński

Diecezjalne obchody śmierci bp. Pluty rozpoczęła modlitwa o jego rychłą beatyfikację oraz za zmarłych rządców diecezji przy grobie sługi Bożego w gorzowskiej katedrze. Kolejnym punktem obchodów była Msza św. pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego w tymczasowej kaplicy parafii katedralnej przy ul. Hawelańskiej. – Chcemy wykorzystać ten czas jako szczególny przyczynek, by podziękować Bogu za dary, którymi nieustannie nas obdarowuje, a takim darem w historii naszej diecezji był sługa Boży bp Wilhelm Pluta. Przybył on w 1958 r., przed 60 laty, pełen nadziei i zapału jako pasterz tego Kościoła i uczył nieustannie tej wielkiej umiejętności zażyłości, bliskości z Bogiem. Był zasłuchany w Ducha Świętego, a jednocześnie był tym, którego możemy określić transparentem Boga na naszej ziemi, z którego każdy, kto chciał, kto miał dobrą wolę, mógł odczytać Bożą treść – powiedział ksiądz biskup. W czasie Mszy św. okolicznościową homilię wygłosił ks. dr Dariusz Gronowski, postulator procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. – Proces beatyfikacyjny już od ponad 2 lat jest na etapie rzymskim. Ten etap trochę jeszcze potrwa, bo jest to generalnie etap ostatni. Aktualnie tym, czym proces się zajmuje, jest orzeczenie heroiczności cnót sługi Bożego. Trwa pisanie Positio, które niedługo zostanie zakończone. Jeżeli będzie orzeczona heroiczność cnót sługi Bożego, to następnym krokiem będzie orzeczenie cudu, którego na razie nie ma, więc trzeba się o niego cały czas modlić – powiedział ks. Gronowski.

Na modlitwę w rocznicę śmierci bp. Pluty, zgodnie z wieloletnią tradycją, przybyli ze Śląska członkowie jego rodziny. – Dla całej naszej rodziny jest to dzień wyjątkowy. Od wielu lat przyjeżdżamy tutaj, a nasza rodzina w ten sposób się jednoczy. Jesteśmy przy grobie naszego wujka, żeby go wspomnieć. Mimo że wspomnienie śmierci zawsze jest smutne, to jednak to spotkanie, wynikające ze spotkania rodzinnego, jest dla nas zawsze radosne – powiedziała Leokadia Pluta, żona bratanka bp. Pluty. Z kolei Gabriela Malec, siostrzenica księdza biskupa, dodała: – Mieszkałam u wujka 3 lata, więc widziałam go codziennie. Wiedziałam, kiedy szedł spać, i wiedziałam, kiedy wstaje, bo nad nim mieszkałam. Dla mnie, że on jest święty, to było jasne już wtedy, kiedy jeszcze żył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Francja przyznaje rację Benedyktowi XVI

2018-07-19 17:06

vaticannews.va / Paryż (KAI)

Francja przyznaje rację Benedyktowi XVI: używanie prezerwatywy nie chroni przed zakażeniem wirusem HIV. W 2009 r. podczas konferencji prasowej w samolocie Benedykt XVI stwierdził, że sposobem na epidemię AIDS nie może być rozdawanie prezerwatyw, które zamiast chronić tylko potęgują problem. Słowa ówczesnego papieża zostały powszechnie napiętnowane. Francuski rząd wyraził wówczas żywe zaniepokojenie, a parlament Belgii oficjalnie potępił Benedykta XVI.

Mazur/episkopat.pl

Jak podaje tygodnik „Famille Chrétienne”, dziś po 9 latach Francuski Inspektorat Generalny Spraw Socjalnych oficjalnie ostrzega przed nieskutecznością prezerwatyw w walce z epidemią AIDS. „Wbrew powszechnie rozpowszechnionemu przekonaniu o 100-procentowej skuteczności ochrony, prezerwatywa zapewnia ochronę na poziomie 80 proc. w relacjach heteroseksualnych i 70 proc. w relacjach jednopłciowych” – czytamy w raporcie francuskiego urzędu. Celem raportu nie jest oczywiście rehabilitacja Benedykta XVI, lecz wprowadzenie skuteczniejszych środków ochrony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Filipińczyków: bądźcie misjonarzami Azji

2018-07-20 21:56

kg (KAI/vaticannews/FIDES) / Manila

Do odważnego głoszenia Ewangelii nie tylko swym rodakom, ale całej Azji, wezwał Franciszek filipińską młodzież uczestniczącą w Manili w V Konferencji Fiipińskiej nt. Nowej Ewangelizacji (PCNE 5). Ojciec Święty przypomniał im, że pierwszym krokiem na tej drodze jest osobiste zakorzenienie w Jezusie. Do stolicy Filipin przyjechało ponad 5 tys. młodych z całego kraju, a także księży i sióstr zakonnych.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Papież zachęcił Filipińczyków, by stali się misjonarzami na ogromnym kontynencie azjatyckim. W specjalnym przesłaniu przekonywał swych słuchaczy do wychodzenia z Ewangelią do każdego napotkanego człowieka i wszystkich miejsc, w którym młodym przychodzi żyć. Wskazał, że „bardzo ważne jest dziś, by Kościół wychodził głosić Ewangelię z zapałem i odwagą. Radość Ewangelii jest dla każdego, nikt nie jest z niej wyłączony”.

Uczestnicy pięciodniowego spotkania pogłębiają własną wiarę i zastanawiają, jak innym nieść Chrystusa i jak stale odnawiać misyjne posłanie Kościoła, które winno wypływać wyłącznie z umiłowania Chrystusa.

Do tych wyzwań nawiązał, otwierając 18 lipca obrady, arcybiskup Manili kard. Luis Antonio Tagle. Przewodniczył on sesji plenarnej poświęconej "życiu duchowemu kapłanów przez spotkanie z Chrystusem" w ramach tematu "Dzielenie się jednym kapłaństwem Chrystusowym".

Mówca podkreślił, że nie może być mowy o żadnej ewangelizacji bez coraz głębszego zakorzenienia w Osobie dobrej nowiny, czyli Jezusie. „On sam jest Ewangelią” – powiedział purpurat. Przyznał, że "PCNE jest bogata w obrzędy a niektóre z nich stały się już swego rodzaju tożsamością tych spotkań", należy jednak pamiętać - dodał - że spotkanie to "nie jest tylko obrzędem ani tylko konferencją, ale jest sprawą żyą, jest zakorzenione w życiu i winno przemieniać rzeczywistość, wartości i przeżywanie wiary chrześcijańskiej".

Filipińskie spotkanie ewangelizacyjne zakończy się 22 lipca. W czasie spotkań panelowych młodzi poruszają m.in. takie tematy jak życie parafii, oświata, miejsce pracy, stosunki z władzą, przyszłość i kształt rodziny, media cyfrowe i społecznościowe, katechizacja, misje, nowe zjawiska w Kościele.

Konferencje nt. nowej ewangelizacji odbywają się w Manili rokrocznie od 2013 roku. Pierwsze tego rodzaju spotkanie, zwołane z inicjatywy kard. Tagle'a, miało być lokalną, filipińską odpowiedzią na papieskie wezwanie do ewangelizacji i odnowy doświadczenia wiary w kontekście krajowym i azjatyckim.

Filipiny liczą ponad 110 milionów mieszkańców, z których przeszło 80 proc. stanowią katolicy skupieni w 86 diecezjach i wikariatach apostolskich. Jest to najbardziej katolicki kraj Azji.

(SD/AP) (19/7/2018 Agenzia Fides)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem