Reklama

Żyć w świecie i należeć jednocześnie do zakonu?

2018-06-28 10:24

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska 26/2018, str. IV

Archiwum autorki
Wspólnota Franciszkańskiego Zakonu Świeckich

Słyszałaś o tej franciszkańskiej tercjarce, jak przemilczała uwagę p. Anieli?

– Naprawdę? Pierwsze słyszę, co jak co, ale powinna powiedzieć swoje zdanie. Zawsze ci mówiłam, że to taka ciapa... w życiu trzeba bronić swojego.

Niechcący ta, o której rozmawiano, miała usłyszeć powyższe słowa. Wewnętrzna walka, która się w niej dokonała, stoczyła się między potrzebą impulsywnego zareagowania a wyborem wierności regule życiowej, jaką obrała kilka lat temu. Postanowiła przecież, że chce zachowywać Ewangelię Chrystusową, a w szczególności widzieć Jezusa w każdym człowieku i odnosić się do wszystkich z pokorą i uprzejmością, dając o Nim świadectwo życiem i słowem.

Reklama

Śluby

Gdyby wówczas postąpiła inaczej, niż ją oceniły koleżanki, sprzeciwiłaby się ślubowaniom, które złożyła. Przed oczami stanęła jej lista zasad, jakie wybrała na swoje życiowe credo, starając się każdy z punktów wdrażać w codzienność: żyć według Ewangelii na sposób św. Franciszka; trwać w wierności Kościołowi i służyć mu z pomocą; żyć duchem stałego nawracania się; uczynić modlitwę duszą życia i działania; uczestniczyć w sakramentach Kościoła; naśladować życie Najświętszej Maryi Panny; wypełniać wiernie swoje obowiązki stanu; ufać Opatrzności Bożej; zachowywać należyty umiar w używaniu dóbr doczesnych; stwarzać serce „nowe” zdolne do prawdziwej miłości; odnosić się do wszystkich z pokorą i uprzejmością; budować świat bardziej braterski, służąc sobie nawzajem; być obecnym w życiu publicznym przez świadectwo swojego życia; uważać pracę za dar w służbie ludziom; mieć szczególny szacunek dla przyrody ożywionej i nieożywionej; być człowiekiem dialogu i pokoju; nieść ludziom radość i nadzieję; oczekiwać pogodnie ostatecznego spotkania z Ojcem; żyć wśród świata, ale nie według świata.

Poczuła coś na kształt ulgi na myśl, że Boże pełne życzliwości spojrzenie rekomepnsuje utratę ludzkiej sympatii z powodu wierności tym zasadom. Ta myśl, biegnąca równolegle obok innej myśli, że właśnie straciła w ludzkich oczach, okazała się silniejsza i ją pocieszyła. Pospieszyła do domu odmówić Nieszpory.

Zakon

Skąd pierwotna nazwa III Zakon św. Franciszka? Pierwszy Zakon, męski, składa śluby. Podobnie i Drugi Zakon Franciszkański, potocznie nazywany klaryskami, od św. Klary, która zgromadziła wokół siebie panie chętne do ewangelicznego ubóstwa. Wreszcie ówczesny III Zakon powstał w wyniku Franciszkowego przepowiadania – z pokutników, celibatariuszy i małżonków, zwanych tercjarzami (od łac. tertius – trzeci, w domyśle ordo – zakon). Dziś znany jest pod nazwą Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Tutaj obowiązuje posłuszeństwo, ubóstwo oraz czystość według stanu życia i własnego powołania. Początki były radykalne: – Reguła zatwierdzona przez papieża Leona XIII nakazywała nosić długie stroje, długie suknie i obowiązywała do 1978 r. – mówi p. Nadzieja, przełożona Franciszkańskiego Zakonu Świeckich przy parafii św. Franciszka w Zielonej Górze. – Z czasem tercjarka w takiej sukni w ciąży i w dodatku z drugim dzieckiem na ręku zaczęła gorszyć ludzi, którzy myśleli, że to zakonnica. Po Soborze regułę dostosowano do współczesnych czasów i zmieniono kwestię dotyczącą ubioru. W tym roku obchodzimy Wielką Nowennę na Jubileusz 800. rocznicy powstania III Zakonu Świętego Franciszka, a 24 czerwca 2018 r. będzie mijać 40. rocznica odnowionej reguły.

Niegdyś istniała jeszcze inna nazwa wspólnoty: Bracia i Siostry od Pokuty, wskazująca na realizację założeń opisanych w tekście reguły świętego z Asyżu: „Wszyscy, którzy miłują Pana z całego serca, z całej duszy i umysłu, z całej mocy i miłują bliźnich swoich jak siebie samych, a mają w nienawiści ciała swoje z wadami i grzechami i przyjmują Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, i czynią godne owoce pokuty: O, jakże szczęśliwi i błogosławieni są oni i one, gdy takie rzeczy czynią i w nich trwają, bo spocznie na nich Duch Pański”. Chociaż pisma św. Franciszka powstały niemal 800 lat temu, to jednak mają siłę przyciągania współczenych ludzi. – Zakon Świeckich jest propozycją dla każdego – zapewnia p. Nadzieja – dla osób świeckich, małżeństw, wdowców czy bezżennych. Mogą do niego należeć wszyscy, którzy chcieliby naśladować św. Franciszka z Asyżu.

Formacja

Ci, którzy pragną wstąpić do zakonu świeckich, rozpoczynają formację: postulat, nowicjat, składają profesję czasową, a wreszcie wieczystą, czym potwierdzają wolę zostania tercjarzem lub tercjarką do końca życia. Jak wygląda codzienność takiej osoby? Każdy pozostaje we właściwym mu stanie, ale podejmuje duchowe zobowiązania zgodne z regułą franciszkańską. – Odmawiamy brewiarz albo Oficjum Franciszkańskie, staramy się uczestniczyć w codziennej mszy św., adorujemy Najświętszy Sakrament, odmawiamy Różaniec, każdego dnia robimy rachunek sumienia, a przede wszystkim żyjemy tak, by naśladować życie św. Francszka i zachowywać Ewangelię Pana Naszego, Jezusa Chrystusa – wyjaśnia p. Nadzieja. – W każdy piątek i, jeśli to możliwe, w środę, członkowie franciszkańskiej wspólnoty poszczą, przynajmniej raz w miesiącu spowiadają się, zachowują post przed świętem św. Franciszka i świętem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, uczęszczają na spotkania wspólnotowe, a w przypadku śmierci członka swojej wspólnoty ofiarują w jego lub jej intencji Komunię św. oraz odmawiają Różaniec.

Tercjarz/tercjarka są zobowiązani wiernie wypełniać obowiązki własnego stanu we wszystkich okolicznościach życia, odnosić się z pokorą i uprzejmością do każdego, zachowywać umiarkowanie i skromność zwłaszcza w jedzeniu, piciu, ubiorze i zachowaniu wobec bliźnich. Spośród szczegółowych wskazań na całe życie na uwagę zasługuje takie: „Zawczasu sporządzić testament, aby po swojej śmierci nie dać powodu do gorszących zachowań i nieporozumień w rodzinie”.

To zalecenie ma na celu praktyczną realizację dwóch wartości, które wymienia się we franciszkańskim powitaniu – testament ma zapobiec niezgodzie i nieporozumieniom, a wprowadzić pokój i dobro.

Historia

Każdy członek Franciszkańskiego Zakonu Świeckich mógłby opowiedzieć swoją historię powołania do zakonu. S. Nadzieją wyjaśnia, dlaczego wybrała taki styl życia: – Długo byłam w Odnowie, może 10 lat. Pewnego razu pojechałam na 2-tygodniowe rekolekcje franciszkańskie prowadzone przez o. Sylwestra Haśnika i od tamtego czasu inaczej spojrzałam na swoje życie, swoje cierpienie i trudne chwile. W każdej sytuacji dostrzegłam palec Boży. Czy to jednak oznacza, że członkowie zakonu świeckich nie przeżywają codziennych niesnasek? Przeciwnie! – Modlimy się jeden za drugiego, wiadomo, że czasem coś zaiskrzy, ale staramy się to w sposób siostrzany rozwiązywać – zapewnia p. Nadzieja.

– Istnieją słowa takiej pieśni: złość nasza regułą skuta. To, co innym można, nam nie.

Św. Franciszek nadal zachwyca wolnością od przywiązania do rzeczy materialnych, umiłowaniem natury, radocią, pokorą... Zachwycił bł. Anielę Salawę, służącą, a zarazem tercjarkę franciszkańską, obecną patronkę Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce. Doświadczenie z drogi III Zakonu Franciszkańskiego nie było też obce bł. Jerzemu Popiełuszce, Prymasowi Tysiąclecia, św. Elżbiecie Węgierskiej – królowej, św. Ludwikowi – królowi Francji, który jest patronem tercjarzy franciszkańskich na cały świat. Fenomen św. Franciszka polegał na tym, że inspirował on i ludzi z arystokratycznych sfer, z koroną na głowie, i ludzi nisko urodzonych, służących, jak bł. Aniela Salawa. Jego wpływ dał się zaobserować nawet na szerszym polu – literackim i filozoficznym, mówi się o franciszkanizmie jako pewnej filozofii polegającej na afirmacji życia, pogodzie ducha, rozumnemu cieszeniu się dniem powszednim, umiejętnemu zgadzaniu się na chwile zarówno radości, jak i cierpienia, akceptacji życia w każdej jego postaci. Okazuje się zatem, że franciszkanizm zachwycał nie tylko niewykształconych ludzi, ale i twórców, czego przykładem jest chociażby poezja Leopolda Staffa czy Jana Twardowskiego. Ale nie tylko: Jerzy Kamil Weintraub, Franciszek Kamecki, Artur Chojecki, Anna Kamieńska, Julian Ejsmond, Maria Morstin-Górska, Beata Obertyńska, Roman Brandstaetter, Tadeusz Miciński – to tylko niektóre nazwiska zainspirowane duchem franciszkańskim. A oto jak ks. Jan Twardowski przekłada pokorę i prostotę św. Franciszka na język poezji, ucząc się uniżenia od... trawy:

[***]


Święty Franciszku z Asyżu
nie umiem cię naśladować –
nie mam za grosik świętości
nad Biblią boli mnie głowa

(...)


lecz z wszystkich cudów natury
jedynie poważam trawę
Bo ona deptana nizutka
bez żadnych owoców, bez kłosa
trawo – siostrzyczko moja
karmelitanko bosa

Tagi:
wspólnota

Pocieszać tych, którzy są w utrapieniu

2018-07-04 11:10

Dominka Szymańska
Edycja łódzka 27/2018, str. IV

Ks. Łukasz Burchard
Abp Grzegorz Ryś razem z ks. prof. Krzysztofem Guzowskim i ks. dr. Grzegorzem Korczakiem

Arcybiskup Grzegorz Ryś dokonał obrzędu obłóczyn ks. prof. Krzysztofa Guzowskiego (KUL) i ks. dr. Grzegorza Korczaka (archidiecezja łódzka) jako członków nowo zatwierdzonej wspólnoty kontemplacyjnej o nazwie Słudzy Ducha Pocieszyciela. Głównym jej zadaniem będzie kierownictwo duchowe dla księży, pomoc w rozeznawaniu duchowym oraz wsparcie kapłanów przeżywających trudności. Ksiądz Arcybiskup wyraził nadzieję, że nowa wspólnota, opierając się na zażyłej relacji przyjaźni z Duchem Świętym, „stanie się jak oaza, w której tryska żywa woda i wokół której rozwija się życie, gdyż «kto przyjmuje Ducha Świętego i otwiera się na Niego, sam staje się zdrojem i źródłem»” (por. J. Ratzinger).

O celach wspólnoty tak mówi ks. prof. Krzysztof Guzowski: – Przede wszystkim chcemy kształtować duchowość kontemplacyjną, uświadamiać, że wszyscy jesteśmy powołani do kontemplacji, czyli do zauważenia bliskości, obecności Boga w naszej codzienności. Bo codzienność jest pozbawiona świadomości stałej obecności Boga. Ludzie są przekonani, że w ciągu tygodnia jedynymi momentami spotkania z Nim są chwile, gdy biorą udział w nabożeństwach. Natomiast Jezus Chrystus przyszedł, aby nas ochrzcić Duchem Świętym, tzn. napełnić. Dla każdego tą Pięćdziesiątnicą jest chrzest, czyli zanurzenie w Bogu. I my w Bogu żyjemy, poruszamy się i istniejemy (por. Dz 17,28). To jest właśnie tajemnica chrześcijańskiego życia. Chodzi o otwieranie ludzi, a szczególnie kapłanów na to, że mogą w każdej chwili skorzystać z tej łaski.

Choć wydawać by się mogło, że kapłan jest pierwszą osobą, która powinna być zanurzona w tę tajemnicę, zdarza się, że mamy do czynienia z kapłaństwem traktowanym zadaniowo, kapłaństwem zanurzonym „w mentalności pragmatyczno-prawnej kultury łacińskiej”, która zdominowała nasze postrzeganie świata. Jak dodaje: – Nacisk położony jest zwykle na to, że należy się modlić. Dużo. Ale nie mówi się o tym, że całe życie może stać się modlitwą. To jest właśnie to odkrycie, że we mnie Duch się modli. Modlitwa jest naszą odpowiedzią na tchnienie Ducha Świętego, a nie naszą czynnością. Natomiast dzisiejsza mentalność jest taka, że to my się modlimy, my podejmujemy decyzję o godzinach modlitwy, o formach modlitwy, to my podejmujemy decyzję w nawiązywaniu relacji z Bogiem. A On już w nas jest. Mamy odkryć, że jesteśmy zjednoczeni z Bogiem przez Ducha Świętego. To jest podstawowa tajemnica chrześcijańskiego życia.

Słudzy Ducha Pocieszyciela zamierzają rozpocząć swoją działalność w archidiecezji łódzkiej w Swolszewicach Małych, gdzie przy parafii Miłosierdzia Bożego znajduje się prowadzony przez nich „Erem Miłosierdzia” – miejsce wypoczynku i wzmocnienia sił duchowych oraz fizycznych dla księży i osób konsekrowanych. Wedle słów św. Tomasza z Akwinu: „kontempluj i dziel się owocami kontemplacji”, posługa braci obejmować będzie kierownictwo duchowe, pomoc w rozeznawaniu, towarzyszenie duchowe, prowadzenie rekolekcji, a także publikacje nt. Ducha Świętego.

Skąd pomysł na powstanie wspólnoty? – Mam nadzieję, że to Duch Święty przyczynił się do tego – opowiada ks. dr Grzegorz Korczak, od wielu lat służący pomocą duchową w naszej archidiecezji. – On też doprowadził do naszego spotkania z ks. Krzysztofem. Przez 10 lat byłem spowiednikiem w seminarium, potem zacząłem prowadzić zajęcia w seminarium. Na mojej drodze Pan Bóg przysyłał mi też różnych kapłanów, którzy szukali kierownictwa duchowego i tak zacząłem odkrywać tę potrzebę. To wszystko, o czym mówił brat Krzysztof, to przede wszystkim my, księża, powinniśmy tym żyć – dodaje.

Z kolei ks. Guzowski opowiada o swojej drodze do życia mistyką chrześcijańską na co dzień: – Zaczęło się od tzw. chrztu w Duchu Świętym w Brazylii, kiedy otrzymałem w czasie modlitwy dar łez, spoczynek w Duchu Świętym i dar języków. To było takie mocne dotknięcie, uświadomienie sobie, że ten Duch Święty zna mnie, zna moją historię, uświadomienie sobie Jego potęgi. A potem stopniowo poznawałem Go coraz bardziej, jeździłem też na rekolekcje charyzmatyczne, zacząłem sam zgłębiać, czytać książki. Potem sam zacząłem pisać książkę o Duchu Świętym, prowadzić o Nim rekolekcje. A w 2013 r. wziąłem urlop na uniwersytecie (KUL – przyp. red.), bo chciałem się dowiedzieć, czego Duch Święty ode mnie się domaga. Zacząłem wtedy dużo czytać o modlitwie. Zebrałem cały stos książek, których nazbierało się przez lata, i po dwóch tygodniach byłem załamany – okazało się, że każdy autor inaczej rozumie modlitwę kontemplacyjną. W pewnym momencie poszedłem do kaplicy i zacząłem się skarżyć Panu Jezusowi: „Ja nic z tego nie rozumiem. Jestem teologiem, jestem księdzem, a nie rozumiem modlitwy kontemplacyjnej”. I kiedy tak z Nim rozmawiałem przyszło oświecenie: przecież ja teraz się modlę. To jest właśnie istota modlitwy: jestem z Bogiem tak blisko, że mogę Mu powiedzieć wszystko, co jest w moim sercu. Czyli jest to i modlitwa serca, i modlitwa myśli, i modlitwa uwielbienia za Jego obecność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tysiące książek z wierszami dla dzieci trafi na oddziały położnicze w całym kraju

2018-07-20 17:51

MKiDN / Warszawa (KAI)

360 tys. książek z najpiękniejszymi wierszami dla dzieci trafi na oddziały położnicze w całej Polsce. „Pierwsze wiersze dla…” to zbiór utworów autorstwa najwybitniejszych polskich poetów takich jak Julian Tuwim czy Jan Brzechwa. Akcja jest częścią kampanii społecznej „Mała książka – wielki człowiek” realizowanej przez Instytut Książki, a dofinansowanej przez Ministerstwo Kultury. Kampania ma zachęcać do czytania dzieciom już od pierwszych miesięcy życia.

Pixabay.com

Do połowy 2019 r. Instytut Książki planuje rozdać na oddziałach położniczych w całym kraju 360 tys. egzemplarzy. Rozprowadzanie książek już trwa. W ramach akcji pilotażowej rozpoczętej w grudniu 2017 r. do 360 szpitali trafiło 1 tys. wyprawek czytelniczych dla najmłodszych. Do pięknie zilustrowanych wierszy dołączona jest specjalna broszura przedstawiająca korzyści płynące z czytania dzieciom na różnych etapach jego życia. Taki pakiet czytelniczy rodzice otrzymują za darmo.

„Pierwsze wiersze…” będą miały jeden z największych nakładów w kraju. Średni nakład książki wydanej w Polsce to 3000 egzemplarzy. Bestsellery polskich autorów osiągają 100-150 tys. egzemplarzy, a zagranicznych 300 000.

Kampania społeczna „Mała książka - wielki człowiek” przypomina o korzyściach wynikających ze wspólnego, rodzinnego czytania już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko zacznie samodzielnie składać litery. Właściwie dobrane książki rozwijają jego umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, zakorzeniają w kulturze i rozbudzają wyobraźnię. Dziecko nie do końca rozumie znaczenie wszystkich słów, ale słyszy głos i intonację, czuje rytm wypowiadanego tekstu i płynące z niego emocje. Dzięki temu rozwija się intelektualnie i społecznie. Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych.

Kampania społeczna „Mała książka - wielki człowiek” została dofinansowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp D. Martin: sukcesu wizyty Jana Pawła II w Irlandii nie da się powtórzyć

2018-07-20 21:58

(KAI/vaticannews.va) / Dublin

Zbliżającej się wizyty Franciszka w Irlandii towarzyszy duże zainteresowanie, ale na pewno nie uda się powtórzyć tego, co działo się podczas podróży apostolskiej Jana Pawła II w 1979 r. Taki pogląd wyraził arcybiskup Dublina Diarmuid Martin podczas konferencji prasowej prezentującej Światowe Spotkanie Rodzin, które odbędzie się w stolicy Irlandii w dniach 21-26 sierpnia. W dwóch ostatnich dniach tego wydarzenia weźmie udział Ojciec Święty.

Włodzimierz Rędzioch

Mówca przyznał, że podróż papieża Polaka była zjawiskiem historycznym, wręcz legendarnym. Było to jedno z tych wydarzeń, o których dziadkowie do dziś opowiadają swoim wnukom. Były to także największe zgromadzenia w historii Irlandii, a zarazem szczytowy punkt w dziejach tamtejszego Kościoła – wspominał abp Martin.

Ale zaznaczył, że również obecna wizyta Ojca Świętego cieszy się dużym zainteresowaniem. W jej centrum znajduje się osoba Franciszka, który jest swego rodzaju religijną gwiazdą. "80-letni papież jawi się jako człowiek nowoczesny i ludziom się to podoba" – dodał abp Martin.

Zwrócił uwagę, że o popularności Franciszka świadczy chociażby to, jak szybko rozeszły się wejściówki na wszystkie papieskie wydarzenia. Arcybiskup przyznał, że część z nich mogli zarezerwować złośliwie ludzie, którzy wcale nie zamierzają uczestniczyć w spotkaniach z papieżem i chcą jedynie zaniżyć frekwencję. Wyraził jednak przekonanie, że dotyczy to niewielkiej liczby biletów. Takie działania określił mianem łobuzerii.

Arcybiskup Dublina zaznaczył, że po wizycie papieża nie należy się spodziewać cudów. Franciszek będzie na wyspie jedynie 36 godzin. To za mało, by wytyczyć drogę przed Kościołem w Irlandii. "Papież będzie dla nas jednak wyzwaniem, abyśmy naprawdę byli Kościołem w zmieniającej się kulturze" – dodał prymas Irlandii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem