Reklama

To był wyjątkowy człowiek

2018-10-10 11:21

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 41/2018, str. IV

Karolina Krasowska
To był wyjątkowy człowiek, wspaniała osobowość, a przy tym nader kryształowy charakter i sumienie – mówi o św. Janie Pawle II bp Adam Dyczkowski

Z bp. Adamem Dyczkowskim rozmawia Kamil Krasowski

Kamil Krasowski: – Jak Ksiądz Biskup wspomina 16 października 1978 r., dzień, w którym kard. Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową? W jakich okolicznościach zastała Księdza Biskupa ta wiadomość?

Bp Adam Dyczkowski: – Zaskoczenie było całkowite. Szedłem wtedy na wykład dla młodzieży akademickiej we Wrocławiu. Nagle podbiegł do mnie niesamowicie podniecony jeden z moich studentów i zapytał: „Księże Biskupie, słyszał Ksiądz? Kard. Wojtyła został papieżem!”. W pierwszej chwili w ogóle to do mnie nie dotarło. Zatrzymałem się, usiadłem na kamiennym stopniu, zacząłem zbierać myśli i dopiero po chwili doszło to do mojej świadomości. Zerwałem się szybko. Wbiegłem do kościoła, gdzie ks. prał. Zienkiewicz odprawiał Mszę św. dla młodzieży, a ja nie patrząc na niego, podbiegłem do ołtarza, złapałem za mikrofon i powiedziałem: „Kochani, nasz kardynał został Ojcem Świętym!”. Zapadła cisza. Wszystko zamarło. Rektor mówi: „Co ty powiadasz?”. A po chwili wybuch niesamowitej radości, okrzyków i oklasków.

– Jak wyglądały relacje Księdza Biskupa z kard. Karolem Wojtyłą, jeszcze zanim został on wybrany na Stolicę Piotrową?

– Kard. Karol Wojtyła był profesorem na KUL-u, gdzie studiowałem. Wprawdzie nie miałem z nim zajęć i wykładów, ale miałem okazję się z nim bliżej spotkać. Miałem jechać na studia zagraniczne, ale nie otrzymałem paszportu, więc kard. Kominek powiedział, że jeżeli chcę studiować filozofię przyrody, to najlepiej na KUL-u, gdyż tam stała ona na dobrym poziomie. Przyjechałem zatem pociągiem z Wrocławia na uniwersytet do Lublina. Wszedłem do jadalni, jednak już było pusto. Siedział tylko szczupły, młody ksiądz w czarnej sutannie. Przysiadłem się do niego. Przedstawiliśmy się sobie. Powiedział, że nazywa się Karol Wojtyła i jako pierwszy zapytał mnie, z jakiej diecezji przyjechałem i na jaki wydział. Wyglądał o wiele młodziej od księży, którzy wtedy tam studiowali. Jak już się wszystkiego dowiedział, to z kolei ja śmiało zapytałem: – A Ksiądz z jakiej diecezji? – Krakowskiej – odpowiedział. – Na którym wydziale? – pytam dalej. A on, że na etyce. – Na którym roku? – dopytuję. Roześmiał się i mówi: – Ja już skończyłem. – To co, przyjechał Ksiądz bliźnich odwiedzić? – pytam żartobliwie. – Nie. Ja tu wykładam – odpowiedział. Myślę sobie: „Ale trafiłem kulą w płot”. Godzinę później szedłem przez główny hol z moim serdecznym przyjacielem Tadziem Styczniem, którego bardzo lubił Wojtyła i który był jego studentem, a naprzeciwko nas szedł właśnie Karol Wojtyła. Tadek mnie trąca łokciem i mówi: „To jest nasz profesor, arcybiskup Wojtyła”. Musiałem mieć bardzo głupią minę, bo się uśmiał ze mnie serdecznie.

– Opowiadał Ksiądz Biskup, że najbardziej wspomina wspólny wyjazd z Karolem Wojtyłą na narty w Gorce. Jak to było?

– Prowadziłem obóz młodzieżowy na nartach w Zakopanem. Pogoda była śliczna, śnieg idealny, dlatego jeździliśmy do zmroku. Wróciłem do domu już tak zmęczony, że nogi do łóżka rękami wkładałem. Ledwie się położyłem, dzwoni Wojtyła. „Adam, skończyłem wizytację w Nowym Targu. Przyjedź rano. Pojedziemy na narty w Gorce”. Myślę sobie, Boże Święty, zrywać się o piątej rano? Ale jemu nie mogłem odmówić. Nazajutrz przyjechałem do Nowego Targu. Spotkałem się z Wojtyłą. Kierowca zawiózł nas pod Lubań. Dalej trzeba było brnąć po kolana w głębokim śniegu. Wojtyła miał tzw. foki – futra, które podpinało się pod narty, dzięki czemu można było iść po śniegu. Ja takich fok nie miałem, więc musiałem brnąć po kolana. Także jak weszliśmy na szczyt, to już ledwie żyłem. Ale Pan Bóg nam to wynagrodził piękną pogodą. Wiele razy byłem na Lubaniu, ale taki widok na Tatry miałem tylko jeden jedyny raz. Staliśmy urzeczeni. Wreszcie Wojtyła pierwszy się odzywa i mówi: „Adam, tu się można modlić”. Gdy słońce zaczęło zachodzić, przypięliśmy narty i zjechaliśmy do Krościenka.

– 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża łączy się z 40. rocznicą sakry Księdza Biskupa. Jak wspomina Ksiądz Biskup dzień, w którym otrzymał nominację?

– Nominację na biskupa otrzymałem od papieża Pawła VI. Dostałem również pismo wzywające mnie na spotkanie u kard. Wyszyńskiego. Kiedy przyjechałem do niego, przywitał się serdecznie ze mną i wręczył mi nominację. Zupełnie się tego nie spodziewałem. Jednak od razu zapragnąłem, by moim konsekratorem był kard. Karol Wojtyła. Od razu też pojechałem go o to poprosić. Mieliśmy spotkać się na sesji episkopatu i omówić cały program konsekracji. Przyjechałem pociągiem do Warszawy. Na dworcu czekał na mnie Tadek Styczeń. Zastanawiałem się, co on tam robi. A on podbiegł do mnie i mówi: „Adam, kardynał bardzo prosił, żebym cię przeprosił, ale go nie ma. Musiał pojechać do Rzymu z polską delegacją na pogrzeb Jana Pawła I, dlatego prosił, żebyś sam ustalił cały porządek konsekracji, a on się postara do tego dostosować”. No i już z Rzymu nie wrócił, bo został Janem Pawłem II.

– A jak Ksiądz Biskup po latach wspomina Ojca Świętego Jana Pawła II?

– To był wyjątkowy człowiek, wspaniała osobowość, a przy tym nader kryształowy charakter i sumienie. Nie kierował się emocjami, zawsze postępował spokojnie, rozważnie. Zresztą podbił cały świat. Gdziekolwiek był, zawsze potrafił podbić wszystkich emocjonalnie, racjonalnie, a przede wszystkim kochała go młodzież. Teraz, gdy go wspominam w Liturgii, to zawsze mówię Jan Paweł Wielki. Codziennie się modlę do niego i codziennie mu dziękuję za to, co wniósł w moje życie.

Tagi:
wywiad

Nasze życie składa się z chwil

2018-12-05 11:10

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 49/2018, str. IV-V

Z ks. Jerzym Hajdugą rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Rafał Babczyński
Ks. Jerzy Hajduga, kanonik regularny laterański, poeta, od 13 lat kapelan szpitala w Drezdenku, w „Aspektach” prowadzi „Przychodnię wierszy Kapelana”

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Czy do czytania Księdza wierszy trzeba się jakoś przygotować? Czy w ogóle trzeba jakiegoś przygotowania, żeby wejść w świat poezji?

KS. JERZY HAJDUGA CRL: – Nie, nie trzeba się przygotowywać. Ktoś, kto czuje wiersze, łatwo wejdzie w te moje miniatury. Natomiast jeśli ktoś wierszy nie lubi, nie czyta, to raczej też nie podejdzie do moich. Absolutnie nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia, żeby brać się za poezję, ale musi być taka nuta w człowieku, która sprawia, że jakoś się tę poezję czuje.
Kiedyś myślałem, że jeśli ktoś ma artystyczną duszę i np. maluje, to wtedy lepiej odbiera również muzykę czy poezję. Ale teraz znam takich malarzy, którzy specjalnie nie czują poezji, po prostu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przygotowanie do spowiedzi

2018-02-16 08:19

Bardorf Eduard/pl.fotolia.com

Modlitwa przed spowiedzią:

Ojcze Niebieski, Ty znasz mnie do głębi – znasz każdy szczegół mego życia.
Przeznaczyłeś mnie do życia z sobą w wieczności, często o tym zapominam.
Jestem słaby, niestały, tak łatwo się wybielam, usprawiedliwiam.
Pozwó1 mi widzieć siebie tak, jak Ty mnie widzisz.
Osądzać bez wybiegów intencje, jakimi kieruję się w życiu.
Oświeć mnie, abym rozpoznał swe grzechy przeciw Tobie i przeciwko moim bliźnim.
Abym miał odwagę uznania, że źle postępuję, że potrzebuję zmiany postępowania, myślenia, nawrócenia.
Daj łaskę prawdziwego żalu i poprawy, abym doznał radości Twojego przebaczenia.
Niech Twoje miłosierdzie, Boże, uleczy moje rany, wzmocni moją wolę pełnienia Twojej woli.

Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?
Czy odprawiłem zadaną pokutę?
Czy wynagrodziłem Bogu i bliźniemu za wyrządzone krzywdy?
Czy podjąłem wysiłek wyzbywania się swoich wad, słabości, nałogów?

Oceniając swoje postępowanie, stańmy przed obliczem Boga i odpowiedzmy sobie na
następujące pytania:

PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE MÓWI:

Miłuj Pana, Boga swego, całym sercem, całym duszą, całym swoim umysłem, całym sobą.

Czy modlę się rano i wieczorem? Czy była to prawdziwa rozmowa mego serca z Bogiem, czy tylko zwykła formalność?
Czy szukam u Boga rady, pomocy w cierpieniach, pokusach?
Czy zastanawiam się nad tym, jaka jest względem mnie wola Boża?
Czy w niedziele i święta uczestniczę we Mszy św. i troszczę się o to, by uczestniczyli w niej wszyscy domownicy?
Czy proponuję swym bliskim wspólną modlitwę?
Czy w niedziele nie wykonuję prac niekoniecznych?
Czy wyznaję otwarcie swoją wiarę przez udział w niedzielnych Mszach św., w procesjach publicznych i wówczas, kiedy mnie o to pytają?
Czy wspieram materialnie działalność parafii? Czy interesuję się jej potrzebami?
Czy nie uchylam się od udziału w pracach na jej rzecz?
Czy w miarę swoich możliwości biorę udział w działalności grup modlitewnych, grup troszczących się o katechizację dzieci i młodzieży?
Czy wspomagam dzieła dobroczynne na rzecz ubogich, ludzi znajdujących się w trudnych okolicznościach?
Czy staram się poznać naukę Kościoła przez lekturę stosownych książek, uczestniczenie w rekolekcjach, udział w spotkaniach grup formacyjnych?
Czy zachęcam do tego swoich bliskich, swoje dzieci?
Czy odrzucam horoskopy, karty do tarota, wróżbiarstwo, magię, treści głoszone przez
wysłanników sekt i czuwam, by moi bliscy nie dali się w nie uwikłać?
Czy czytam systematycznie katolicką prasę, słucham katolickich rozgłośni radiowych,
oglądam katolickie programy telewizyjne?
Czy oponuję, kiedy bluźni się Bogu, niesłusznie krytykuje Kościół?

DRUGIE Z NAJWAŻNIEJSZYCH PRZYKAZAŃ MÓWI:

Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem (por. J 13,34).
Kto mówi, że miłuje Boga, a bliźniego ma w nienawiści, jest kłamcą (por. 1 J 4, 20).

Czy szanuję rodziców?
Czy nie wyrządzam im przykrości, nie lekceważę, czy troszczę się o ich potrzeby?
Czy się za nich modlę?
Czy nie daję dzieciom złego przykładu (klątwy, pijaństwo, nieprzyzwoite żarty, stosowanie przemocy, spędzanie zbyt dużo czasu przed telewizorem)?
Czy troszczę się o wychowanie dzieci w poszanowaniu godności własnej i innych?
Czy wiem, jakie filmy oglądają? Jakie czytają czasopisma, książki? Z kim przebywają?
Co robią z otrzymanymi pieniędzmi? Gdzie spędzają wolny czas? Czy nie pobłażam ich moralnym przewinieniom (lenistwu, samolubstwu, lekceważeniu bliźnich, przemocy, kradzieży, pijaństwu)?
Czy interesuję się zachowaniem dzieci w szkole, wymagam od nich szacunku dla nauczycieli, odrobienia zadanych lekcji?
Czy nie wtrącam się zbytnio w życie rodzinne dorosłych dzieci, wzniecając konflikty?
Czy żyję w zgodzie z rodzeństwem, krewnymi i kolegami w szkole, w pracy?
Czy traktuję życzliwie sąsiadów, współpracowników? Czy nie żywię do nich pretensji, urazów? Czy nie zazdroszczę im sukcesów, nie mszczę się, nie wzniecam nieporozumień?
Czy solidnie wypełniam swoje obowiązki w pracy?
Czy nie zatrzymuję lub nie pomniejszam słusznego wynagrodzenia za pracę?
Czy nie szkodzę swojemu zdrowiu przez picie alkoholu, palenie?
Czy nie trwonię pieniędzy na hazard (gry w karty, loterie)?
Czy nie prowadziłem samochodu po wypiciu alkoholu lub z nadmierną szybkością?
Czy nie używałem narkotyków lub nie dostarczałem ich innym?
Czy kogoś nie uderzyłem, nie pobiłem?
Czy unikam złego towarzystwa?
Czy nie byłem powodem rozbicia własnej lub innej rodziny?
Czy jestem czysty w myślach, pragnieniach?
Czy nie oglądam filmów pornograficznych, czy nie kupuję takich czasopism?
Czy nie lubuję się w nieprzyzwoitych rozmowach, żartach?
Czy nie dopuściłem się z kimś nieprzyzwoitych czynów?
Czy nie zdradziłem współmałżonka?
Czy szanowałem poczęte życie?
Czy nie dokonałem aborcji lub nie namawiałem do niej?
Czy nie przywłaszczyłem sobie cudzej rzeczy, mienia publicznego, czy go bezmyślnie
nie niszczyłem?
Czy nie dałem się skusić łapówką?
Czy oddałem długi, pożyczki?
Czy nie jestem chciwy, pyszałkowaty? Czy nie wynoszę się nad innych?
Czy nie chce zawsze postawić na swoim, skupić uwagi tylko na sobie?
Czy umiem przebaczyć, być wyrozumiałym, cierpliwym, ustępliwym, usłużnym?
Czy pomagam w codziennych pracach domowych?
Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za życie wspólnoty lokalnej, narodowej?
Czy nie głosowałem na ugrupowania lub ludzi mających programy niezgodne z nauką katolicką?
Czy zachowuję umiarkowanie w jedzeniu?
Czy nie kupuję zbyt kosztownych lub niekoniecznych rzeczy?
Czy nie odmawiam wsparcia ludziom wyciągającym do mnie rękę po pomoc?
Czy pomagam innym, zwłaszcza swoim krewnym?
Czy, na miarę swych możliwości, wspieram potrzebujących, zwłaszcza osoby starsze, wdowy, sieroty, rodziny wielodzietne, bezdomnych, chorych, potrzebujących leczenia, ofiary kataklizmów?
Czy pamiętam, że kubek wody podany bliźniemu jest pomocą samemu spragnionemu Jezusowi?
Czy nie kłamałem i czy z tego nie wynikła jakaś szkoda?
Czy nie mówiłem źle o innych, nie oczerniałem ich, nie rzucałem podejrzeń?
Czy nie zazdrościłem innym powodzenia?
Czy dotrzymuję obietnic?
Czy miałem odwagę bronienia prawdy?
Czy prostowałem krzywdzące opinie o innych?
Czy nie powtarzałem niesprawdzonych plotek?
Czy w piątki zachowywałem wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych?
Czy w Środę Popielcową i Wielki Piątek zachowywałem post ścisły?
Czy jest we mnie prawdziwa chęć przemiany życia, czy tylko uzyskania rozgrzeszenia?
Jaka jest moja wada główna?

AKT ŻALU

Boże, mój Ojcze, żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu, całym sercem skruszonemu.
Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty Dobro Nieskończone.

SPOWIEDŹ

Spowiedź rozpoczynamy znakiem krzyża i słowami:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ostatni raz byłem u spowiedzi...
Nałożona pokutę odprawiłem.
Obraziłem Pana Boga następującymi grzechami:
Po wymienieniu grzechów mówimy:
Więcej grzechów nie pamiętam.
Za wszystkie serdecznie żałuję.
Proszę o pokutę i rozgrzeszenie.
Czekamy na wypowiedzenie nad nami słów rozgrzeszenia przez kapłana, modląc się np. słowami:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu... lub: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.

Modlitwa papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie, lecz wzmocnij moją wiarę,
Ufam Tobie, ale wspomóż moją nadzieję,
Miłuję Ciebie, lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą.
Żałuję za moje grzechy, ale spraw, bym żałował doskonalej.
Uwielbiam Ciebie jako Stwórcę wszechrzeczy.
Napełnij mnie swoją mądrością. Otocz swoją dobrocią
Chroń swoją potegą. Ofiaruję Ci moje myśli,
aby trwały przy Tobie; moje słowa i uczynki,
aby były zgodne z Twoją wolą; i całe moje postępowanie,
aby było życiem wyłącznie dla Ciebie.
Chcę tego, czego Ty chcesz. Chcę, jak Ty chcesz i jak długo chcesz.
Proszę Cię, Panie, abyś oświetlił mój rozum,
pobudził moją wolę, oczyścił intencje, uświęcił serce.
Daj mi, Dobry Boże, miłość ku Tobie i wstręt do moich wad,
szczerą troskę o bliźnich i pogardę tego,
co sprowadza na świat zło.
Pomóż mi zwyciężyć pożądliwości – umartwieniem,
skąpstwo – jałmużną,
gniewliwość – łagodnością,
a lenistwo – pracowitością.
Spraw, bym był skupiony w modlitwie,
wstrzemięźliwy przy posiłkach, dokładny w pracy,
wytrwały w podejmowanych działaniach.
Naucz mnie, jak małe jest to, co ziemskie,
jak wielkie to, co Boskie.
Jak przemijające, co doczesne, jak nieskończone, co wieczne.
Proszę o to przez Chrystusa, mojego Pana. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kościół częstochowski wzbogacił się o 124 lektorów

2018-12-16 21:29

Kleryk Zbigniew Wojtysek

Beata Pieczykura/Niedziela
Nowi lektorzy

III niedziela Adwentu to niedziela radości, bo święta Bożego Narodzenia są coraz bliżej. W tym roku dla naszej archidiecezji była to „podwójna radość”. Właśnie 16 grudnia Kościół Częstochowski wzbogacił się o 124 lektorów. Uroczystej Mszy św. abp Wacław Depo w kościele seminaryjnym przy ul. Barbary 41.

Ową radość tak odczuwał Kuba – jeden z nowo pobłogosławionych lektorów: „Do świąt Bożego Narodzenia jeszcze ponad tydzień, ale my już teraz bardzo mocno czujemy bliskość Jezusa. Szczególnie spotkaliśmy go dzisiaj. Powiedział nam, że nas kocha i dał nam szczególne zadanie: być Jego świadkiem i głosić Jego Słowo”.

Zobacz zdjęcia: Nowi lektorzy

Ks. abp Wacław Depo, zwracając się do lektorów podczas homilii, mówił: „Jesteście Bogu potrzebni, żeby Chrystus przez was mówił do ludzi, żeby ludzie nie błądzili w ciemnościach, ale budowali swoje życie na prawdzie Bożej”. Na koniec rozważania dodał: „Proszę razem z Wami, aby Maryja, Matka Chrystusa i Matka Kościoła przybliżała Was każdego dnia do swojego Syna”.

W trakcie obrzędu Arcybiskup pytał: Czy chcesz pełnić funkcję lektora w zgromadzeniu liturgicznym, aby przez to służyć Kościołowi i przyczyniać się do jego wzrostu? Czy chcesz gorliwie rozważać Słowo Boże i być świadkiem Chrystusa w codziennym życiu? Po każdym z pytań padło jednogłośne: „Chcę”. Tym jednym słowem stu dwudziestu czterech ministrantów wyraziło gotowość do bycia lektorami. Odpowiedzią na nią była modlitwa błogosławieństwa oraz znak otrzymania z rąk Arcybiskupa księgi Pisma Świętego. Wspólnej modlitwie towarzyszyli święci patroni ministrantów: Stanisław Kostka, Alojzy Gonzaga, Jan Berchmans, Dominik Savio, których relikwie, znajdujące się tego dnia w kościele seminaryjnym, „spoglądały” na nowych lektorów.

Uroczysta Eucharystia była zwieńczeniem rekolekcji, które kandydaci na lektorów przeżyli w Archidiecezjalnym Centrum Duchowości w Olsztynie. Jak je spędzili? Paweł - tak relacjonuje ten czas: „Rekolekcje pokazały mi, że najważniejsze w byciu lektorem jest być blisko Jezusa. Uświadomiłem sobie, że Jezus potrzebuje mnie i mojego głosu, aby inni mogli o Nim usłyszeć”. Lektorów do przyjęcia tak ważnej funkcji w zgromadzeniu liturgicznym przygotowali podczas ćwiczeń duchowych ks. Paweł Wróbel i ks. Michał Zimny – diecezjalni duszpasterze ministrantów. Pomagali im w tej posłudze również klerycy z naszego seminarium.

Ks. Paweł Wróbel zapytany o podsumowanie dwóch turnusów rekolekcji (poprzedni odbył się w dniach 30 listopada - 2 grudnia), których owocem jest łącznie 245 nowych lektorów powiedział: „Był to wspaniały czas, w trakcie którego wielu młodych mężczyzn na wezwanie Jezusa odpowiedziało „Tak”. Dziękuję wszystkim księżom, którzy prowadzili kursy lektorskie w poszczególnych dekanatach oraz duszpasterzom, troszczącym się o lektorów, aby mogli uczestniczyć w rekolekcjach. Jestem też wdzięczny rodzicom za ich pomoc i wsparcie dla swoich synów. Nade wszystko dziękuję lektorom: to dzięki Wam Słowo Boże będzie rozbrzmiewać w kościołach naszej archidiecezji”.

Rekolekcje dla kandydatów tej grupy (dla dekanatów: koziegłowski, myszkowski, blachowieński, mykanowski, porajski, truskolaski, brzeźnicki, gorzkowicki, kodrąbski, pajęczański, św. Lamberta w Radomsku, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Radomsku, rozprzański, sulmierzycki, krzepicki, mokrski, osjakowski, Najświętszej Maryi Panny Pocieszenia w Wieluniu, św. Wojciecha w Wieluniu i praszkowski) odbyły się w dniach 14-16 grudnia. Prowadzili je ks. Paweł Wróbel i Michał Zimny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem