Reklama

Jezuici w granicach obecnej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej (1)

Kolegium i kościół w Głogowie

2018-10-31 08:30

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 44/2018, str. IV

archiwum „Aspektów”
Fasada kolegium jezuickiego

Dzieje zakonu jezuitów to historia prawdziwie pasjonująca. 230 świętych i błogosławionych na czele z założycielem św. Ignacym, tysiące placówek i kolegiów na całym świecie, obrona wiary i odnowa szkolnictwa oraz szczególne posłuszeństwo Ojcu Świętemu. Z takimi faktami kojarzymy jezuitów. Dziś nie ma ich na terenie naszej diecezji, ale w przeszłości stworzyli prężne placówki nad środkową Odrą. To o nich będzie ta opowieść

Na łamach „Aspektów” pisałem kilka lat temu o joannitach i templariuszach na Ziemi Lubuskiej. Zbierając materiały do tamtych tekstów, już wówczas napotykałem ślady działalności jezuitów na terenie naszej diecezji. Do podjęcia tego tematu dodatkowo zainspirowała mnie osoba najbardziej dziś znanego jezuity – papieża Franciszka oraz św. Stanisława Kostki, nowicjusza jezuickiego.

Z historii zakonu

W XVIII wieku byli największym i najbardziej wpływowym zakonem katolickim na świecie. Towarzystwo Jezusowe zostało założone przez św. Ignacego Loyolę żyjącego w latach 1491 – 1556, a zatwierdzone przez papieża Pawła III w 1540 r. Ze swoim powołaniem wpisali się w potrydencką odnowę Kościoła. Ich szczególnym znakiem rozpoznawczym było szkolnictwo, a tworzone kolegia jezuickie pokryły gęstą siecią Europę oraz inne kontynenty.

W XVI wieku stworzyli tzw. Republikę Guaranów w Ameryce Południowej, czyli pierwsze i jak dotąd jedyne państwo zorganizowane według idei „od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb”.

Reklama

Ogromną rolę odegrali także w dziejach naszej ojczyzny. Akademia Wileńska, działalność ks. Piotra Skargi SI, ks. Macieja Kazimierza Sarbiewskiego SI i ks. Jakuba Wujka SI to tylko najbardziej wymowne przykłady z dziedziny kultury i nauki.

W 1773 r. papież Klemens XIV, pod naciskiem władz świeckich, rozwiązał zakon. Dekret kasacyjny nie został jednak ogłoszony na ziemiach wcielonych do Rosji po pierwszym rozbiorze Polski. Dzięki temu zakon mógł przetrwać aż do przywrócenia go w 1814 r.

Obecnie zakon zrzesza prawie 17 tys. członków. Na całym świecie prowadzą prawie pół tysiąca liceów i uniwersytetów. W Polsce obecni są w ponad 40 placówkach. Gdy po II wojnie światowej nasza obecna diecezja tworzyła wielką Administrację Apostolską Gorzowską, to wówczas w znajdującym się na naszym terenie Szczecinie jezuici byli obecni. Po roku 1972 nie ma ich nad środkową Odrą.

Jezuici w Głogowie

Zapewne najwspanialszymi pozostałościami po zakonnikach jest kościół i kolegium w Głogowie. Południowe ziemie diecezji to tereny historycznego Śląska i z tą prowincją wiążą się dzieje głogowskich jezuitów.

Jezuici na Śląsku prowadzili bardzo ożywioną działalność. Ufundowali wiele placówek, w tym kolegiów, które pośród wszystkich ośrodków jezuickich posiadały najwyższą rangę.

Do Głogowa próbowano jezuitów sprowadzić już w drugiej połowie XVI wieku. Ostatecznie jednak zakonnicy przybyli tu w 1625 r. dzięki staraniom starosty Jerzego Oppersdorffa. Placówka musiała się rozwijać bardzo dynamicznie, bo już po roku uzyskała rangę rezydencji. Przy niej zorganizowano średnią szkołę publiczną zatrudniającą 5 nauczycieli. W pierwszych latach z braku wystarczających obiektów uczniowie jezuiccy pobierali naukę u głogowskich dominikanów. Nauczanie w szkołach jezuickich stało w tamtym czasie na bardzo wysokim poziomie. Dbano nie tylko o kształcenie intelektualne, ale również o wszechstronne wychowanie. Temu służyć miał m.in. teatr jezuicki, który pierwszą premierę sztuki zatytułowanej „Wniebowstąpienie” miał już w 1629 r. Od 1654 r. jezuici wystawiali także duże spektakle o treści religijnej.

W początkowym okresie posługi jezuitów w Głogowie zakonnicy musieli kilka razy opuszczać miasto ze względu na bardzo silne wpływy protestanckie. Dopiero podpisanie pokoju westfalskiego zapewniło stabilizację w ich pracy. Rozwój placówki jezuickiej pozwolił w 1651 r. uzyskać jej status kolegium, w którym na koniec XVII wieku uczyło się 240 uczniów. Przy kolegium w 1662 r. ufundowano także konwikt, który dawał schronienie ponad dwudziestu uczniom. Kolegium istniało do 1776, tj. do kasaty Towarzystwa Jezusowego na Śląsku.

Kościół Bożego Ciała

To bez wątpienia jedna z najwspanialszych świątyń w dziejach Głogowa, a także w całej naszej diecezji. Choć zniszczona podczas ostatniej wojny, to do dziś zachwyca swą majestatyczną bryłą oraz wystrojem.

Miejsce, w którym stoi, ma także swoją historię. Jezuici nabyli teren, na którym prawdopodobnie znajdowały się ruiny dawnego zamku książąt głogowskich z 1406 r. Przy zamku znajdował się niewielki kościółek, który – choć bardzo skromny – zaczął pełnić rolę kaplicy zamkowej. Całość staje się własnością jezuitów w 1653 r. Podejmują prace budowlane, ale ich pierwszy kościół był także małym obiektem. W 1696 r. postanowili go znacznie rozbudować. Projektantem nowego kościoła był włoski architekt Giulio Simonetti. Nowy, imponujący obiekt oddano do użytku w 1702 r., jednak już w 1711 r. kościół spłonął wraz z wyposażeniem. Rozpoczęto jego odbudowę.

Z zewnątrz najbardziej efektowna jest elewacja zachodnia z głównym wejściem. Jej twórcą był Adam Karinger. Fasadę ozdobiono trzema portalami, głównym i dwoma bocznymi. Kościół jezuicki w Głogowie posiada bardzo wiele kaplic. Po ostatniej wojnie wiele z nich zostało zniszczonych, jednak do dziś są one świadectwem piękna tej świątyni. Za Internetową Encyklopedią Ziemi Głogowskiej wymienię je po kolei: kaplica Najświętszej Maryi Panny (malowidła częściowo zachowane stanowią wizualizację wezwań hymnu „Salve Regina”), kaplica św. Judy Tadeusza, kaplica św. Alojzego, kaplica św. Jana Nepomucena zachowała oryginalny ołtarz ufundowany przez księcia von Liechtenstein, kaplica Matki Bożej Bolesnej posiada zachowany oryginalny barokowy ołtarz, kaplica św. Feliksa, a dawniej św. Anny, kaplica św. Franciszka Ksawerego z oryginalnym ołtarzem z 1717 r. i ostatnia kaplica przed zakrystią, czyli dawna Świętego Krzyża.

Kolejny wielki pożar miał miejsce w 1758 r., w wyniku czego obiekt popada w ruinę. Dopiero w 1796 r. rozpoczęto odbudowę. Niestety kolejny pożar, tym razem wnętrza świątyni, z 1809 r. spowodował przekazanie obiektu na potrzeby wojska. Świątynia od 1833 do 1945 r. pełniła rolę kościoła garnizonowego. Ostatnia wojna doprowadziła do nieodwracalnych zniszczeń w kolegium i samym kościele.

Po wojnie

Bardzo mocno zniszczony kościół był odbudowywany etapami. Wielką stratą było zniszczenie znacznej części oryginalnego wyposażenia i wystroju. Obecny ołtarz i organy pochodzą z protestanckiego kościoła w Kożuchowie. Do roku 1960 kościołem zajmowali się głogowscy redemptoryści. Następnie władze przekazały kościół parafii pw. św. Mikołaja. Wielkie zasługi dla dzieła odbudowy miał ks. Zbigniew Kutzan, który rozpoczął odbudowę części kolegium, urządził salki katechetyczne, zorganizował Dom Rekolekcyjny, biuro parafialne i mieszkania dla księży. Prace kontynuował ks. kan. Stanisław Jaworecki. W ostatnim czasie uporządkowane zostały imponujące podziemia kościoła. Dawniej spoczywały tu doczesne szczątki zakonników. Nowy proboszcz ks. kan. Stanisław Brasse rozpoczął nowe remonty i rekonstrukcje. Widać u nowego proboszcza, z pochodzenia głogowianina, szczególną miłość do tych „przedsionków Pańskich”. Dzieje się już wiele, a będzie robione jeszcze więcej. Ale to temat na inny artykuł.

Będąc w Głogowie, warto obejrzeć imponujący kościół i dawne kolegium jezuickie przy pl. Powstańców Śląskich. Choć z dawnego kolegium została tylko jedna część, a kościół długo jeszcze leczyć się będzie z ran ostatniej wojny, to jednak to, co możemy zobaczyć, każe nam z podziwem spojrzeć na dzieło jezuitów w Głogowie.

Tagi:
jezuici Głogów

Głogowskie tajemnice

2017-07-26 10:52

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja rzeszowska 31/2017, str. 4-5

Głogów Małopolski założony przez jednego z polskich magnatów Krzysztofa Głowę w 1570 r., miał być w zamierzeniu idealnym przykładem renesansowego miasteczka i miał konkurować z Rzeszowem. Do czasów zaboru austriackiego miasteczko zwano Głowów (od nazwiska pierwszego właściciela). Dopiero kiedy oficerom c.k. armii trudno szło z wymową tej nazwy, zamieniono ją na... Głogów

Arkadiusz Bednarczyk

W centralnym miejscu miasteczka usytuowany jest ratusz. Jego początki owiane są tajemnicą. Do dzisiaj bowiem nie wiadomo na pewno, czy budowla, którą wzniósł Mikołaj Spytek Ligęza – kolejny po Głowie właściciel miasteczka, była drewnianą czy też murowaną. Faktem jest, że powstał w 1635 r. Może to jednak dopiero Urszula Lubomirska wzniosła w XVIII wieku ratusz murowany. Na parterze tego budynku znajdował się zajazd, a w piwnicach więzienie. Do 1781 r. był własnością miasta, później, do początku XX wieku, znajdował się w prywatnych rękach. W 1943 r. spłonął, a w latach 50. i 70. ubiegłego wieku był odbudowywany i modernizowany.

Żebracy spotykają Pannę Marię

Na głogowskim cmentarzu znajduje się studzienka z cudownym źródełkiem, która pierwotnie znajdowała się poza terenem cmentarza. W uroczystość Trójcy Świętej przybywały tu liczne pielgrzymki... Nad tą studzienką wybudowano kapliczkę w 1766 r. Ok. 1673 r. Kasper Makowski, sędzia na zamku Lubomirskich w Rzeszowie, wybudował kościół Matki Bożej „Na Piasku”, później z fundacji Jana Kazimierza Lubomirskiego rozbudowany.

Jak głosi legenda, pewnego razu Matka Boża nad studzienką wyraziła pragnienie, aby wybudowano w Głogowie nowy kościół i klasztor. Woda z tej studzienki miała właściwości lecznicze, ludzie obmywali nią rany, ślepym przywracała wzrok, rany szybko goiły się; cuda miały ustać, gdy dokonano świętokradczego czynu – wodą ze studzienki obmyto oczy psa. W podzięce za uzdrowienia ludzie w czasie uroczystości Świętej Trójcy wrzucali monety, z których później, podczas pogłębiania studni w 1876 r. miano odlać dzwon do miejscowego kościoła. Ludzie przekazali życzenie budowy nowego kościoła właścicielce miasteczka Urszuli Lubomirskiej, która też ufundowała nowy kościół i klasztor dla Księży Misjonarzy w XVIII stuleciu.

Wizerunek, który przypłynął

Wizerunek Matki Bożej Głogowskiej miał zaś tu przypłynąć strumykiem. Umieszczony był początkowo w kościele „Na Piasku” nieopodal cudownej studzienki. Namalowany w typie Matki Bożej Leżajskiej obraz może pochodzić z XVII stulecia. Z kościółka „Na Piasku” obraz Matki Bożej Pani Głogowskiej powędrował do nowego kościoła Misjonarzy. Wizerunek Matki Bożej cieszył się kultem już w XVIII wieku; zapisane akta wizytacji generalnej określają ten wizerunek jako cudowny. Po kasacie klasztoru w 1782 r. obraz przeniesiono do drewnianego kościoła parafialnego wzniesionego w 1630 r. Murowany kościół wzniesiono w 1881 r., a konsekrowano w 1905 r.

Ludzie zostawiali „kołtuny”

Kapliczka nad cudowną studzienką była nadal czynna, a ludzie czerpali z niej wodę; odbywały się tutaj również nabożeństwa za zmarłych. W czasie odpustów ludzie obchodzili kapliczkę na kolanach, zostawiali także odcięte pukle włosów, w których – jak wierzyli – znajdowały się choroby. W czasie uroczystości Wszystkich Świętych ustawiano tu zapalane świece za dusze zmarłych pochowanych na tymże cmentarzu.

Głogów Małopolski słynie z produkcji smakowitej kiełbasy głogowskiej. W mieście tym powstał nawet w XVIII stuleciu cech... kiełbaśników, którymi byli wyłącznie katolicy, gdyż Żydzi uważali wieprzowinę, z której produkuje się kiełbasy, za mięso nieczyste. Na głogowskie targi i jarmarki przybywały tłumy ludzi z okolicznych miejscowości, w tym z Rzeszowa. Wszystkich raczono wspaniałą, głogowską kiełbasą. W XIX stuleciu kiełbasa z Głogowa zyskała renomę nawet w... Wiedniu, gdzie o jej walorach smakowych opowiadali przybyli z Galicji austriaccy oficerowie. W piątki w Głogowie urządzano zwykle świniobicie, a już w soboty wozy głogowian wypełnione „kiełbachą” wędrowały na rzeszowski dworzec kolejowy, skąd wysyłano ją w różne miejsca Rzeczypospolitej i nie tylko. Co sprytniejsi głogowscy masarze podpatrywali, na jakie adresy konkurencja wozi kiełbasy i... następnym razem to oni jako pierwsi dostarczali „wytropionym” odbiorcom kiełbasiane delicje...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dla Ojczyzny

2018-11-20 09:14

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska
Rodzinne śpiewanie dla Niepodległej

W parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Lublinie 100-lecie odzyskania niepodległości było obchodzone bardzo uroczyście. W sobotę 10 listopada członkowie Żywego Różańca trwali na modlitwie za Ojczyznę przed Najświętszym Sakramentem ogarniając nią rządzących, rodziny, młodzież i dzieci. Wdzięczną pamięcią uczcili wszystkich, którzy zginęli, zwłaszcza w obronie Polski.

Główna Msza św. za Ojczyznę odbyła się w niedzielę pod przewodnictwem proboszcza ks. Marka Urbana. Przed jej rozpoczęciem został odśpiewany Hymn Polski. Homilię wygłosił ks. Michał Szuba, który m.in. przybliżył heroizm ppor. Stanisława Siwca oddającego swoje młode życie za Ojczyznę. Przypomniał, przez prezentację multimedialną, poruszające i zobowiązujące słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane 2 czerwca 1979 r. na Placu Zwycięstwa, dziś Placu Piłsudskiego.

Po południu wielu parafian i gości zgromadziło się w dolnym kościele na koncercie zatytułowanym „Rodzinne śpiewanie dla Niepodległej” z udziałem Chóru Inspirante pod dyrekcją Małgorzaty Świecy. Koncert rozpoczął się odśpiewaniem Hymnu Polski. Pieśni patriotyczne i legionowe, których rytm głośno wyznaczał bębnista Roman Zuń, przeplatane były wystąpieniami konferansjerów Małgorzaty Braun i Marka Grubki, którzy w sposób obrazowy przedstawili historię rozbiorów i próby odzyskania niepodległości przez Polskę. Ich słowom towarzyszyła prezentacja multimedialna przygotowana przez ucznia LO im. Unii Lubelskiej Pawła Grymuzę. Dramat rozrywania Ojczyzny przez zaborców został sugestywnie przedstawiony w mini-scenkach przez aktorów w historycznych strojach, wydzierających kolejne fragmenty papierowej Polski.

Dyrygentka Małgorzata Świeca zachęcała publiczność do wspólnego śpiewu, zwłaszcza że słowa piosenek były wyświetlane przez ks. Michała Szubę. Dużym aplauzem został przyjęty „Taniec dla Niepodległej” wykonany przez młodzież z niezwykłym wdziękiem. Bogaty montaż słowny i choreograficzny został przygotowany przez uczniów i uczennice klasy piątej i ósmej SP nr 44 pod kierunkiem s. Augustyny, Betanki.

Niezwykły wieczór, pełen refleksji i wspólnoty pokoleniowej, wprowadził widzów w radosny nastrój, dostarczył wiele wzruszeń i przypomniał, że nie można złamać narodu, mimo że terytorialnie on nie istnieje, dopóki jest w nim mocna i nieugięta wiara oraz jedność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem